Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Faktycznie, jak odeszli od ogniska Roy poczuł że jest trochę chłodniej. Nadal jednak warto zauważyć że był tutaj tylko w spodenkach, sandałkach i koszulki hawajskiej. Nigdy się nad tym nie zastanawiał ale zazwyczaj nie odczuwał zimna tak szybko jak inni. Zarówno przyziemni jak i nie, ani chybi kwestia bycia wilkołakiem, zawsze miał nieco wyższa temperaturę ciała.
Niemniej drgnięcie kobiety nie uciekło wyczulonym zmysłom drapieżnika. Jednak dopiero teraz zauważył że poza tym całym wdziękiem i urokiem kobieta miała jeszcze jedna intrygującą cechę. Ogony.
Uśmiechnął się szeroko, zarówno z faktu że rozmawia z futrzaną wróżką, jak i ze swojej spostrzegawczości. Zdecydowanie jego zmysły były czymś przytłumione.
Nachylił się odrobinę w jej kierunku z tym samym uśmiechem -Masz prześliczne futro- szepnął tak by głównie ona mogła to usłyszeć, po czym wyprostował się i mówił dalej jakby nigdy nic.
-Tutaj tak, kilka razy byłem ma Ostarze czy paru blotach w Norwegii, Islandii czy Szwecji. Ale uwierz mi, wyglądało to trochę inaczej- uśmiechnął się łagodnie zarówno do wspomnień jak i rozmówczyni.

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Idąc w milczeniu zerkała na ziemię starając się zerkać na ziemię oraz na trawę, którą zaczepiała gdy stawiała kolejne kroki. W momencie gdy Roy pochylił się i schlebił jej właśne futro przystanęła na chwilę czując, że robi się jej gorąco na całym ciele. Z pewnością gdyby było tutaj światło Roy mógłby dostrzec, że właśnie się zarumieniła, a jej tętno przyspieszyło.
-Dz-dziekuję - odszepnęła czując się nieswojo, jakoś nikt nigdy nie zachwalał tej części ciała. Dlatego też poczuła się mile zaskoczona takimi słowami, a gdy zaczął przemawiać Emily słuchała go w milczeniu, w oddali dostrzegała już blask ogniska.
-Wiele zwiedzałeś, zaskakujące. Ja wiele czytałam i pochłonęła mnie nauka uzdrawiania dlatego też rzadko to robię. Więc to chyba miłe zwiedzać co jakiś czas nowe miejsca? - zapytała z ciekawością w glosie jednocześnie uniosła głowę ku górze by spojrzeć na jego twarz.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu
Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Roy uśmiechnął się jeszcze szerzej, co zresztą mogła zobaczyć gdy zadarła głowę by spojrzeć na jego twarz. Lubił gdy komplement trafił, a zwłaszcza gdy uważał że ktoś prostu powinien to usłyszeć.
-Trochę, nowe miejsca, nowi ludzie. Przede wszystkim jednak uczy to spojrzenia na świat z szerszej perspektywy- mówił swobodnie choć równym rzeczowym tonem. Wydawał się być rozluźniony przebywaniem w tym miejscu, z nią Tutaj. I niezależnie czy to wpływ ognisk, miejsca czy jej, nie narzekał.
-Nie chciałaś nigdy zwiedzić trochę świata? Czy trzymają Cię obowiązki po obydwu stronach lustra?- pytając starał się wychwycić jej spojrzenie, był ciekaw czy lisica ma te odmienne od przyziemnych oczy, a te najlepiej zauważyć właśnie w ciemności.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Muzyka wezbrała na sile, a świetliki unosiły się radośnie w powietrzu, niejako tańcząc w rytmy wygrywane na fletniach i bębnach. Wtem, ogniska wystrzeliły setki kolorowych iskier w górę, a te zaczęły opadać powoli. Kilka opadło na ramiona Alysanne, nie piekąc jednak i nie paląc, a dając ukojenie. Były jasno zielone, dobywając się z północnego ogniska, które teraz tak koiło zmysły i sprawiało wrażenie, jakby posiadało wszystkie odpowiedzi.
Zaś zapachy jedzenia przyciągały nawet kapryśny węch ciężarnej wilczycy, a dziecko w brzuchu, jakby w odpowiedzi, poruszyło się niespokojnie, wtórując uporczywemu burczeniu. Wzrok szczególnie przyciągało krwiste mięsiwo, którego zapach tylko wzmagał poczucie zaskakującej pustki w żołądku.
Wszyscy jednak obecni mogli poczuć czyjąś obecność na polanie, jakby ktoś ich obserwował. Nie było w tym jednak nic niepokojącego, raczej wrażenie przypominało czuły wzrok czuwającej matki. Czyżby ktoś przebiegł na granicy światła, tuż przy leśnej gęstwinie? Czyżby do ich uszu zaczął dobiegać dziecięcy śmiech? A może to zmysły płatały im figle?
Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Nim otrzymał odpowiedź na swoje pytanie, polana z ogniskami zdecydowanie ożyła. Od razu wzrok skierował w kierunku ognisk z kolorowymi iskrami. Gdy minął ułamek sekundy w trakcie którego ocenił że jednak nic im nie zagraża uśmiechnął się łagodnie i odruchowo dotknął dłonią pleców kobiety zaś druga wskazał snop iskier wzbity w powietrze.
-Patrz!- iskry które pokazał wirowały odrobinę dłużej w powietrzu niż inne. Nic przesadnie dziwnego niemniej kręciły się kilka razy nim upadły.
-Oczywiście kontynuuj...- dodał z uśmiechem i powoli zsunął dłoń z jej pleców.

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
W momencie gdy na niego spojrzała jego uśmiech się poszerzył co w pierwszej chwili ją zdezorientowało jednak po chwili dość nieśmiało odwzajemniła uśmiech starając się zapanować nad rumieńcami. Gdy zaczął mówić odetchnęła mogła się skupić na tonie jego słów i wypowiedzi co dało jej w pewien sposób do myślenia nad własną odpowiedzią.
-Raczej obowiązek. Jestem potrzebna tutaj jak i po drugiej stronie plus chęć zagłebienia wiedzy jest silniejszy niż zwiedzanie świata - odrzekła ze spokojem zerkając gdzieś w dal. Im bliżej byli ogniska to, tym mocniej odczuwała ciepło jakie od niego biło. W międzyczasie usłyszała dziecięcy śmiech. Nastroszyła uszy nasłuchując jeszcze przez chwilę. Wydawało jej się? Nie do końca była tego pewna. Oprzytomniała w momencie gdy poczuła ciepłą dłoń na swoich plecach, z automatu poczuła ciarki w tamtym miejscu i uniosła wzrok na jego twarz.
-Z resztą lubię moją pracę w ten sposób pomagam innym - dodała z uśmiechem na utstach gdy patrzyła na jego twarz. Odwróciła głowę w momencie gdy iskierki płomieni wesoło skakały, uniosła brwi ku górze z zaskoczenia jednak po chwili znów miała na ustach uśmiech. Magiczne sztuczki gospodarza. Nie bardzo wiedziała, dlaczego rozmowa z nim jest taka miła czy też to magia tego miejsca co jednak w żadnym stopniu jej nie przeszkadzała, gdyż rozmowa wydawała jej się interesująca. Jedno nie wykluczało drugiego.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu
Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Rozmawiając z sporo mniejsza od siebie kobieta czuł się nieco jak mitologiczny olbrzym, skuszony urodą dużo mniejszej od niego istoty. Oczywiście różnica nie była aż tak duża, ale nadal atmosfera była identyczna.
- A wiesz ile wiedzy czeka za granicą by ją posiąść?- spytał z kolejnym ciepłym uśmiechem
Jednak w tej chwili usłyszał dziecięcy śmiech. Momentalnie poczuł jakby kastet w prawej kieszeni zapiekł z mocą rozpalonego żelaza. Nadal jednak mimo dreszczy napięcia które to zwiedziły jego plecy, nie dał po sobie poznać że jest czujny.
-Oy, Ty mi tu zamarzasz w tej sukni- rzucił zaraz z troską w głosie. Czuł bowiem wcześniej pod dłonią jak chłodnym staje się jej delikatne ciało. Czując że rozmowa idzie w dobrym kierunku uśmiechnął się nieco dziko i postąpił krok do przodu wyprzedzając ja, by odwrócić się na pięcie i skłoniwszy się w pół wyciągnął dłoń w zapraszającym geście
-Zapraszam do ognia- rzekł z uśmiechem, po czym dodał już nieco ciszej -Wiem że Ty prowadzisz, ale nie mogłem się oprzeć

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
-Wiedzy? Zapewne sporo jak się mogę domyślać - skomentowała to ze zmarszczonym nosem. Nie wątpiła w to, że wiedzy tam poza granicami miasta jest dużo, po prostu ona miała tutaj na miejscu sporo rzeczy do zrobienia dlatego nie myślałaby je opuszczać. W momencie gdy mężczyzna zrobił krok w przódd jej ciało zatrzymało się jakby automatycznie nie wiedząc co powinna zrobić. Gdy wyciągnął dłoń w jej kierunku spojrzała na jego rękę, a potem na jego twarz znów rumieniąc się mocniej. Przegryzła dolną wargę mocniej, nigdy wcześniej się tak nie czuła więc nie miała zielonego pojęcia jak powinna zareagować. Choć teraz Roy mógł dostrzec jej ludzkie oczy o kolorze bardzo głębokiego brązu. Nieśmiało wyciągnęła dłoń w jego kierunku czując, że wierzchnia jej część nieco zwilgotniała z minimalnego stresu, choć czym sie stresowała nie wiedziała do końca sama.
-W takim razie prowadź, skoroś taki chętny - odrzekła z uśmiechem na ustach puszczając jednocześnie oczko w jego stronę. Zacisnęła lekko palce na jego dłoni.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu
Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Uśmiech jaki pojawił się na twarzy wilkołaka dało się opisać jedynie słowami "radosny" i "ciepły". Gdy tylko jej dłoń spoczęła na jego uśmiechnął się ciepło i również zacisnął palce, jednocześnie delikatnie gładząc ją kciukiem po wierzchu dłoni. Jej oczy, tak samo jak zresztą cała postura drobnej wróżki, była pełna nienaturalnego wdzięku, który powoli, powoli, upijał Roya jak najprzedniejsze trunki.
Delikatnie pociągnął ją ku sobie, tak by nie miała problemu podejść. Drugą dłonią delikatnie i ostrożnie dotykając ją w futrzane ucho z nadzieją że to nie ucieknie zaraz w zwierzęcym odruchu.

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Zrobiła krok ku niemu i gdy ten uniósł dłoń ku górze obserwowała go. Gdy dotknął jej uszu w pierwszej chwili otworzyła oczy szeroko ze zdumienia, a po chwili zamknęła je przegryzając dolnąwargę.
-C-co robisz? - szepnęła niepewnie starając się nie poruszać uszami zbyt gwałtownie, gdyż jest to u niej czułe miejsce. Jednocześnie położyła jedną dłoń na jego przed ramieniu przechylając głowę lekko w bok. Jako że miała w sobie dużo z zwierzęcia to nie uniknionym było, że z jej ust zacznie wydobywać się dźwięk mruczenia. Chciała to powstrzymać, gdyż nie wiedziała co zamierza zrobić Roy dotykając jej lisich uszu. Zacisnęła mocniej usta by nie wydobywał się z nich dźwięk.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu
Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Dotyk jej delikatnego futra spowodowało przyjemny dreszcz rozchodzący się po całym ciele z zaskakująca prędkością. Delikatnie przesunął opuszkami palców po krawędzi jej ucha płynnie przechodząc na policzek. Był ciepły, delikatny wręcz nienaturalnie przyjemny w dotyku.
-Shhh- cicho szepnął i posłał jej kolejny spokojny i ciepły uśmiech. Jej słodki i lekko zwierzęcy zapach wypełniał nozdrza wilka zniewalając zmysły i uwodząc do końca. Delikatnie zwilżył wyschnięte wargi koniuszkiem języka. Nachylił się z tym samym nieprzerwanym ciepłym uśmiechem na twarzy. Rozchylił usta celem pocałowania urokliwej lisiczki.

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Emily nie do końca wiedziała co się dzieje, czuła jak ciepło rozchodziło się po jej ciele. Tylko nie wiedziała czy to jego dotyk tak działał czy jednak ciepło ogniska. Rozluźniła swoje usta czując ciepłą dłoń na policzku. Gdy po raz kolejny spojrzała mu nie w twarz a prosto w oczy poczuła jak rumieniec wzmógł się na sile. Nie wiedząc co powinna zrobić w takiej sytuacji zamknęła oczy na parę sekund by chwilę później zwilżyć minimalnie usta własnym językiem, a potem jedynie co czuła to ciepło jego ust aż dreszcz przeszedł po jej ciele.
Suknia w kwiaty <- na czas eventu

Veronica Winchester

34 lata


170 cm


Gdy znajdziesz się z wilkiem w jednej jamie, nie okazuj mu swego lekceważenia. - Winston Churchill







[Cytuj]
Multikonta: -
Grad pytań zaskoczył Ronnie. Więc stały tak obie, zaskoczone, każda badając uważnie wzrokiem tę drugą. Dwie kobiety, do niedawna po przeciwnych stronach barykady.
Estera zdecydowanie odbiegała od stereotypowego szablonu wampirzycy. Zdawała się osobą otwartą - zbyt otwartą. Ten entuzjazm wzbudzał podejrzenia Winchester, jednak nie dawała tego po sobie poznać. Nie odwracałaby się do nieśmiertelnej tyłem, ale musiała zdusić w sobie instynkty, ufając Wanii oraz Enzo. W końcu nie naraziliby jej na niebezpieczeństwo. A może to właśnie dlatego dopiero teraz poznawała Esterę?
Z tego wszystkiego odezwał się żołądek Ronnie, ona sama skrzywiła się, łapiąc za brzuch.
- Tak, definitywnie odwala tam salta. - Wycedziła to przez zęby, bowiem gdzieś obok dziecięcego kopnięcia pojawił się skurcz i to jeden z tych, które zabierają z płuc całe powietrze. Nic więc dziwnego, że oczy wilczycy na moment zalśniły na złoto.
Przytrzymała się mocniej pnia drzewa, notując w głowie, że lada moment trzeba będzie skoczyć coś zjeść. No i że warto byłoby trzymać się tego wieczoru jakichś wilkołaków.
Odruchowo spojrzała w stronę nieznajomej blond likantropki, jednak ostatecznie skupiła wzrok na Esterze. Wzięła głęboki oddech i wyprostowała się, usilnie trzymając fason - w końcu nie była byle kundlem.
- Jest zdrowa, tylko że rozwija się znacznie szybciej i przez to znacznie ciężej jest ocenić termin. Ale myślę, że to w każdej chwili może się stać. - Odpowiedziała wampirzycy, nadal starając się rozgryźć jej intencje. - Obejdzie się bez czarowników. Jakoś sobie z Enzo poradzimy. - Słowa wypowiedziane, jakby sama sobie to wmawiała od początku. Tymczasem Caruso nie było u jej boku, a ona stała podparta o drzewo, zastanawiając się, czy dotarcie do stołu z jedzeniem będzie zbyt wielkim wysiłkiem.
- To dziewczynka. - Upewniła Esterę, uśmiechając się już pogodniej. - Dziwnie się tu czuję. - Dodała po chwili, ponownie rozglądając się wokół, jakby spodziewała się nagłego ataku.

Roy

Roy MacRoth

34


195 cm

Pasta la vista bitches





Roy
[Cytuj]
Multikonta: Nie
Gdy dotknął jej ust na początku zaskoczył się nieco jak chłodniejsze były niż jego. Zaraz jednak zaskoczenie minęło zastąpione rozkoszną wilgocią jej warg, delikatna ich strukturą, zapachem wnieconych emocji strzelących niczym te kolorowe iskry z ognia.
Wilk nie poprzestał na jednym pocałunku i kontynuował, powoli przeciągając pocałunek i delikatnie muskając rozpalonym językiem wnętrze jej ust.
Tymczasem dłoń z policzka zsunęła się w tył ostrożnie gładząc szyję kobiety ukrytą pod obfita burza włosów. Druga dłoń zaś powoli wysupłała się spomiędzy jej palców by sunąć po na jej delikatnej takimi, wsparcie znajdując dopiero na biodrze, gdzie też lekko ją zacisnął.

Emily Evans

459


170 cm

Brak






[Cytuj]
Multikonta: Makoa
Nie potrafiła ocenić, dlaczego jego temperatura ciała różniła się od niej. Tylko dlatego, że była wróżką? A on mimo wszystko był wilkiem i to dość ciepłolubnym. W tej chwili jednak nie potrafiła się na tym skupić, gdyż wszystkie jej zmysły były teraz zajęte ciepłem jego ust oraz dotyku na ciele. Emily w nieśmiały sposób ułożyła dłoń na jego klatce piersiową, a drugą delikatnie objęła dotykając policzka. Przesunęła delikatnie palcami po jego szorstkim zaroście czując jak ten łaskocze ja w opuszki palców. Przylgnęła do niego nieco bliżej tak by ich ciała się stykały co spowodowało iż ciepłota jej ciała nieco wzrosła. Zaś rumieniec na jej policzkach się wzmocnił. Jej usta starały nadążać za jego ruchem tak by pocałunek jednak mimo delikatny posiadał w sobie "to coś".
Suknia w kwiaty <- na czas eventu
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo