Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
W zasadzie znajdował się w takim stanie, że Jean nazwany mentorem przestał być problemem. Oczywiście później prawdopodobnie będzie się z niego śmiał, ale teraz było mu zdecydowanie zbyt przyjemnie. Miłe łapki na jego barkach i słowa, szeptane do ucha, wsadzały go w piękny stan błogości. Jako wampir z kijem w dupie, bardzo rzadko miewał okazje na rozluźnienie się. Do tego dochodziły miłe promienie słoneczne, okalające jego buzię. No żyć, nie umierać. Zresztą nawet jeśli ktoś ich teraz zaatakuje, przynajmniej poszedłby na tamten świat szczęśliwy. - Moreau, uspokój się, wszystko jest w porządku, wydziwiasz - rzucił lekko, jakby nieobecnym tonem.
W pewnej chwili uchylił oczy, chciał spojrzeć się na Jean, następnie otworzył je w całości, prostując się jak igła. Dlaczego? Ano, bo zamiast wkurzającego wampira, zobaczył twarz, którą skądś kojarzył. Nie był jednak w stanie połączyć odpowiednich kropek, by wpaść na to, do kogo buźka należy. Kocie uszy? - Dlaczego nie mogę sobie przypomnieć - szepnął i przekrzywił głowę w bok. Wszystko na próżno, bo mara się rozmazała. To wydarzenie zasiało w nim ziarnko niepewności, ale łapki na jego ciele wciąż pracowały, nie dając mu się porządnie skupić. Zamknął więc oczy z powrotem, uparł się wygodniej i wyrzucił niechciane myśli z umysłu.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Nie zamierzał przejmować się fuknięciem obok siebie - ostatnio wróżkom ufał jeszcze mniej niż zazwyczaj, toteż odetchnął głęboko, starając się wychwycić zapach stworzenia. Nie będzie kolejna wróżka stroiła sobie z niego żartów, o nie! Zaraz jednak owoc spadł mu na głowę, na co zareagował dość bezmyślnym, zaskoczonym "au", patrząc z niechęcią na rozłożystą koronę, która wszystkiemu była winna. Podniósł owoc z ziemi, żeby mu się dokładniej przyjrzeć, gdy podmuch powietrza pchnął go w stronę wody. Prychnął oburzony, po czym, tak jak stał, usiadł na ziemi, zaciskając palce na jednym z filarów altanki. Nie będzie żaden wiaterek nim pomiatać.
-Nic nie jest w porządku, promyczku, bo jesteś zbyt spokojny. Nie mówiąc o latającej bździągwie, która próbuje mnie wepchnąć do wody! - Żachnął się, oburzony tym, że nawet jego podejrzenia zostały pominięte. I gdyby nie był sobą, tylko podejrzliwym cwaniakiem, to pewnie by to rozumiał. Ale on prawie nigdy niczego się nie obawiał. Rozglądał się czujnie, próbując odnaleźć wróżkę wzrokiem.

Alexander Lynn

22


183 cm


I wtedy pomyślałem, "W sumie czemu nie?"







[Cytuj]
Multikonta: Ghillie Dhu
Zadowolone płomyczki trochę Alexa uspokoiły, nie da się ukryć, i na długą chwilę uciekł wzrokiem od dwojga starszych wampirów, żeby obserwować ruchliwie pląsające po jego ramieniu płomienie. Były naprawdę urocze, magiczne i baśniowe, w sposób zupełnie dla jego ostatnich wrażeń ze Światem Cieni niepodobny – więc tym bardziej przykuwały teraz jego uwagę i sprawiały, że nie potrafił nawet wziąć pod uwagę, że mogło tu się dziać coś naprawdę złego.
Ewidentnie jednak Jean się z nim nie zgadzał, nadal był podminowany, i kiedy pierwsza fala zauroczenia magicznym płomieniem zgasła, Alex spojrzał na swojego – no właśnie – mentora. Nie chciał, żeby cokolwiek miał teraz na ramionach się znudziło, więc jedną ręką bawił się z nimi jak z kociakiem, przesuwając po drugiej ręce albo udając, że trzyma coś w dłoni, ale większość uwagi skupił na mężczyźnie.
Myślisz, że dzieje się coś złego? – spytał, a w jego głos znów wkradła się lekko zaniepokojona iskierka.

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Melka obserwowała wszystko w milczeniu a na widok doskonale bawiących się rybek, do tego pluskająca woda, która przyjemnie chłodziła niby rozgrzane ciało...kuszący, niemal diabelsko zachęcający do wejścia. Przykucnęła nieco nad wodą i wyciągnęła dłoń w stronę wody, chcąc zanurzyć palce w przyjemnej wodzie. W końcu czemu nie? Przecież jeśli się zanurzy to nic się nie stanie, ona tak przyjemnie przyciągała, tak mile kusiła, że wystarczyło tylko zrobić krok, jeden a potem kolejny. Zanurzyć się i rozkoszować. Słysząc słowa Alexa uniosła tylko na niego wzrok ale nie odezwała się od razu. Dopiero po chwili gdy niemal opuszkami palców dotykała tafli wody.
- Tutaj jest tak pięknie, nie sądzę by działo się tutaj coś złego. Woda jest taka przyjemna...taka chłodna.
Mruknęła jak zafascynowana, zaczarowana. Uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła się jeszcze bardziej z zamiarem zanurzenia dłoni w wodzie.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
W tej turze mg nie ingeruje, nic się wam nie dzieje, macie czas na rozmowy i zastanowienie
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - pierwsze pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
Westchnął cierpiętniczo, rozglądając się po wszystkich. Jeszcze przed chwilą to oni naskakiwali na niego za złowróżenie, a teraz sami zachowywali się jak nefile z kijami w zadzie. Alex, zachowujący się jak dziecko, w oczekiwaniu na to, co zrobi pseudo-mentor. Melka, zafascynowana rybkami w wodzie i sam Jean, srający po gaciach na widok malutkiego iskierka. Ten chciał się tylko z nim bawić, a został potraktowany jak najgorszy złoczyńca. Olek wyprostował się na siedzeniu pomimo tego, że łapki masujące go miały ogromną siłę przyciągania. Ostateczną jednak rzeczą, która przeważyła szalę, był owoc, zrzucony Moreau na głowę. Cichy, delikatny śmiech, należący do Olivera, poniósł się przez polanę. Pierwszy raz od dawna nie czuł jakiegoś kamienia, uwieszonego przy duszy. Co prawda nie pamiętał, co nim było, ale nawet nie chciał tego wiedzieć. Wolał zatrzymać przy sobie obecny stan najdłużej, jak się dało. Podniósł się na nogi i spojrzał na Jean. - Co mówiłeś? Chcesz, żeby cię zaciągnąć do wody? - uśmiechnął się, po czym pociągnął wampira i wepchnął go do jeziorka. - Proszę bardzo, mentorze~ - Mógł sobie darować wstawkę o nauczycielu, aczkolwiek nigdy w życiu nie mógłby przepuścić okazji, by się nabijać z tego, że kijanki… nie… pisklaki! Nazywają w ten sposób Moreau.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Wyprostował się, gdy nic się nie zadziało i puścił altankę, dalej rozglądając się czujnie. To, że rzeczona bździągwa gdzieś sobie poszła, nie znaczyło, że nie wróci. Zmrużył lekko oczy, ostrożnie lustrując otoczenie. Gdy jednak nic się nie wydarzyło, wzruszył lekko ramionami, wyciągając długie nogi przed siebie, trochę jak niesforne dziecko. I pewnie wystawiałby sobie dalej twarz do słońca, gdyby nie poczuł dłoni Olivera. Uniósł lekko brew, a potem wszystko potoczyło się zdecydowanie zbyt szybko, chociaż nie na tyle szybko, by nie zdążył złapać wampira za kostkę i drogą dźwigni, pociągnąć go ze sobą do sadzawki. Z której, gdy już się wściekle wynurzył, zaczął się awanturować.
-Czyś ty do reszty postradał zmysły!? TO JEST LEN! - Ryknął rozwścieczony, żeby w jakimś takim niezbyt przemyślanym odruchu, złapać Morettę za ramiona i wepchnąć pod wodę -A co by było, gdyby to była wełna?! Chcesz mi zniszczyć KOLEJNY GARNITUR?! - Ciągle będąc w wodzie, zdjął przemoczoną marynarkę, po czym rzucił nią w wampiry będące na brzegu - rozłóżcie ją na słońcu! - Zakomenderował gniewnie. Całe szczęście był boso, bo żadne z jego skórzanych butów nie przeżyłyby podróżny na dno. O koszuli jeszcze nie myślał, nie mówiąc o spodniach, ale bez dwóch zdań obydwie części garderoby w najbliższej przyszłości miały znaleźć się na brzegu.
Nie miał się czego wstydzić.

Alexander Lynn

22


183 cm


I wtedy pomyślałem, "W sumie czemu nie?"







[Cytuj]
Multikonta: Ghillie Dhu
Gdy Moreau wpadł do wody, Alexander nie mógł nie wybuchnąć natychmiast śmiechem. Melisandre miała rację. Nic się nie działo. Wielce oburzona reakcja ich mentora na zagrożone uszkodzeniem ubrania była tego najlepszym potwierdzeniem. Gdyby coś im groziło, przecież by się tak nie zachował, miałby większe zmartwienia na głowie. A tak wszystko nabrało wrażenia czegoś trywialnego – drobnego, urokliwego żartu. Cudownie słodkiej sielanki, której Alexowi od tak dawna brakowało.
Myślę, że my też moglibyśmy do nich dołączyć – rzucił konspiracyjnym szeptem w stronę Melisandre, po czym spojrzał na swojego magicznego kompana na ramieniu. – A przynajmniej tak szybko, jak tylko ono mnie zostawi, bo nie wiem, jak zareagowałoby na wodę.
Mimo absurdalnego rozbawienia, które go teraz wypełniało, wykonał polecenie Moreau i, nadal bawiąc się z maleńkim płomyczkiem, wziął marynarkę celem ułożenia jej na słońcu. (Nie, nie zastanawiał się ani przez moment, czy przypadkiem nie skończy się to zajęciem stroju przez ogień. Skoro stworzenie i tak było magiczne, to co mogło niby pójść nie tak. Prawda?)

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Dwaj panowie wylądowali więc w wodzie, a z powodu gwałtowności tegoż spotkania z wodą, zarówno Olek jak i Żą opili się solidnie wody. A nie była to zwyczajna woda, moi drodzy, tylko magiczna, jak cały ten wymiar. Także Żą i Olek dzięki magii wody zostali odmienieni i aktualnie są zwykłymi ludźmi! Woda na całe szczęście nie była głęboka, tak więc utopienie Wam nie grozi. Ba, nawet wydawało się, jakby specjalnie brzeg ustawił się w taki sposób, żebyście swobodnie mogli wyjść - o ile chcecie, bowiem sadzawka idealnie nadawała się do kąpieli, a pluskające się wcześniej Koi podpłynęły do was.
Płomyczki na ręku Alexa były za to wręcz zachwycone zabawą i chętnie ganiały po jego rękach. Rozłożona natomiast marynarka Żą wydała się idealną dla zmęczonych ogników, tak więc bardzo radośnie całą chmarą usiadły na materiale - nikt jednak nie wie, jakie będą tego efekty. Dopiero teraz Alex i Mel mogli dostrzec, że są to nie ogniki, a ogniste istotki bardzo małych rozmiarów.
Gorzej sprawa miała się z Mel. Była już drugą osobą, która zignorowała płomyczek, a istotce wybitnie się ten fakt nie spodobał. Dlatego też zirytowany istotek popodpalał jej ubranie, tworząc przy tym kilka drobnych oparzeń na skórze - nie martw się, za chwilę się wyleczą - i pomknął do towarzyszy, przygasając i układając się na rękawie marynarki.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - drugie pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
Spodziewał się, że może zostać pociągnięty za sobą, jednak nie przeszkadzało mu to szczególnie. Znajdował się przecież w miłym stanie zarówno bez zmartwień jak i bez traumy. Pomimo tego, że woda nie była głęboka, to jednak zanurzył się w niej cały. Bynajmniej nie ze swojej woli. Ręce na jego ramionach skutecznie przycisnęły go pod powierzchnię, a on sam zdał sobie z lekkim przerażeniem sprawę z tego, że nie jest w stanie użyć swojej siły, a co za tym idzie, nie mógł się uwolnić. Złapał za ramiona drugiego wampira i pociągnął do siebie, z całych sił próbując się wydostać. W takich chwilach mógł po prostu przestać oddychać bez większych problemów zdrowotnych na dłuższą metę, jednak tym razem nie zadziałało. Poczuł jak traci siły i zwyczajnie dusi się pod wodą. Coś było mocno nie tak.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Melka nie spodziewała się tego wszystkiego co działo się dookoła, niezauważona iskierka, która padła na jej ramiona nieco się oburzyła brakiem zainteresowania przez wampirzycę przez co została popodpalona w kilku miejscach gdzie poczuła pieczenie. Zaskoczona uniosła wzrok ku miejscom, gdzie piekło jednak wampirza regeneracja zrobiła swoje i po chwili pozostały tylko ślady po iskierce.
- Uważajcie na iskierki...chyba jedną zezłościłam...moja wina...przepraszam...chociaż one wyglądają jak mali ludzie...
Dodała jakby do siebie ale słowa były skierowane do iskierki. Pierwszy raz się z czymś takim spotkała i musiała przyznać, że wywołało to na niej totalne zaskoczenie. Przyjrzała się Alexowi uważnie i temu co miał na rękawie. Na słowa Żą uniosła brew przenosząc wzrok na nich. O dziwo, nie pachnieli już jak wampiry dziwne. Zbliżyła się do nich i wyszczerzyła się pod nosem.
- Wybacz Mentorze, ale nie mam zamiaru usługiwać. Poza tym...te istotki potrzebują chyba odpoczynku. Nie będę ich wyganiała.
Powiedziała zdecydowanie spoglądając na Alexa.
- Woda..nigdy w życiu...poza tym, czujesz? Mamy tutaj gości...ludzie. Ale dziwne...sądziłam, że tylko my tutaj jesteśmy.
Przyznała i wsłuchała się uważniej w otoczenie. Jej wzrok padł totalnie zaskoczony na dwoje wampirów w wodzie. A raczej Ludzi.
- Rany...jesteście ludźmi...
Wydukała zaskoczona spoglądając to na Żą, to na Oliviera.

Alexander Lynn

22


183 cm


I wtedy pomyślałem, "W sumie czemu nie?"







[Cytuj]
Multikonta: Ghillie Dhu
Kiedy zobaczył, jak wróżki obłażą cały garnitur, z sykiem nabrał powietrza, obawiając się reakcji Jeana – choć na razie nie wyglądało na to, żeby całkowicie go niszczyły, więc o tyle dobrze. Gdy zauważył, jak niezadowolone były zostaniem zignorowanymi przez Melkę, on postanowił raczej ich nie ignorować. Usiadł więc przy marynarce, modląc się, żeby nie został potem zamordowany przez starszego wampira, i uśmiechnął do istotek, bawiąc się z nimi w taki sposób, jakiego zdawałyby się oczekiwać.
Kolejne słowa Melki go skonfundowały. Ludzie? Tutaj? Skupił się na moment i faktycznie. Usłyszał bicie serc i raczej… ludzki zapach. Nie chciał zbytnio uciekać uwagą od wróżek, więc tylko słuchał Melisandre. To jest, póki nie powiedziała ostatniego zdania i on nie podniósł natychmiast wzroku. Jean i Moretta?
Jego serce stanęło na moment. Sielanka sielanką, ale… zmienili się w ludzi?
To brzmiało trochę zbyt pięknie. Znaczy, nie żeby był niewdzięczny, wolał być wampirem niż być martwym, ale… No, nie był to jego wymarzony stan. On zdecydowanie miał do czego wracać i…
Przygryzł wargę. Skoro mogli tu wychodzić na słońce, to pewnie mogli też stać się ludźmi, chociażby i na chwilę. Nie powinien sobie robić nadziei. Ani tym bardziej zmieniać się byle tylko na chwilę, niepotrzebnie by sobie przypomniał życie.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Jean był zdecydowanie zbyt zajęty podtapianiem Olivera, żeby zastanawiać się nad tym, że a) coś się dzieje z jego marynarką, b) coś się dzieje z nim. I pewnie dalej dociskałby Morettę do dna, gdyby ten nie zaczął się szarpać. Jeszcze bardziej się zdziwił, gdy ciągnięcie go w dół dało jakieś efekty i to większe niż przy ich dysproporcji siły. Zamrugał gwałtownie, puszczając ramiona Azjaty, po czym spojrzał na impertynencką Mel.
- To nie usługiwanie a uprzejmość, lwiątko - warknął gniewnie, przenosząc przerażone spojrzenie na chmarę na marynarce - przegoń je chociaż, na wszystko co drogocenne! - Jęknął na poły błagalnie, na poły wściekle.
A na następne słowa Melisandre zareagował gromkim śmiechem, z odrobiną histerii w tle.
-L u d ź m i? - Rechotał dalej radośnie, jakby nie chcąc dopuścić do siebie tej myśli. I nie zamierzał zresztą tego w żaden sposób weryfikować. Chociaż faktycznie, musiał bardziej wytężać wzrok by dostrzec niektóre rzeczy, co zupełnie mu się nie podobało. Zresztą, woda wydawała się jakoś zimniejsza i jego serce biło zaskakująco szybko - to chyba jest jakiś żart... - szepnął cicho.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Ta tura jest dla was, nic się wam nie dzieje - ogniki nie mają najmniejszej ochoty opuszczać wilgotnej marynarki.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - drugie pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
Gdy w końcu Jean puścił go, wystrzelił jak z procy nad powierzchnię, krztusząc się i kaszląc. Nie przypominał sobie kiedy ostatni raz musiał walczyć o oddech. Stał tak w wodzie, dochodząc do siebie, gdy dobiegł go głos Mel. Ludźmi? Niby wiadomość dotarła do głowy, a jednak jakoś mózg nie umiał jej przetworzyć na tyle, by z pełną mocą uświadomić sobie powagę sytuacji. Przez stulecia szukał lekarstwa na wampiryzm. Powrót do normalności po takim czasie wydawał się nierealny do tego stopnia, że Olek kompletnie się zwiesił. Z początku ani nic nie powiedział, ani nic nie zrobił. Tkwił sobie, trochę (bardzo) przerażony, gapiąc się w na Jean pustym spojrzeniem. Co właściwie dla niego oznaczał powrót? Przecież nie urodził się przyziemnym. Czy to znaczyło, że jest łowcą? Czy to było na stałe? Czy naprawdę po pięciuset latach udało mu się odwrócić proces choroby? - To się nie dzieje. - Złapał bezmyślnie za koszulkę Moreau, wbijając w nią dalej nieobecny wzrok. - Dzieje? - Czuł jak panika powoli wzbiera się w nim. Serce wali, oddech przyśpieszaja. Kurwa.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo