Alexander Lynn

22


183 cm


I wtedy pomyślałem, "W sumie czemu nie?"







[Cytuj]
Multikonta: Ghillie Dhu
Patrzył na ten kompletny brak zrozumienia na twarzach wampirów… a właściwie już byłych wampirów. On w żadnym momencie się nie zaśmiał, przecież czuł ich zapach. Słyszał ich serca. To nie było normalne. Ale było… paskudnie kuszące.
Nie chciał pozwolić sobie uwierzyć, że to mogło być coś stałego. Zresztą, powiedział sobie, że ma do czego wracać, ale czy naprawdę tak było? Dla rodziny nie żył. Cholera jasna, a jeśli to się dało odwrócić? Jeśli musiał tylko znaleźć odpowiednią wróżkę, żeby wszystko wróciło do normy?
Zmuszał się, żeby cały czas pozerkiwać na te wróżki, które bawiły się na marynarce Jeana, ale nie potrafił się na nich skupić. Nawet Melka zniknęła już mu z pola widzenia, wszystko mu się zamgliło. Potrafił myśleć tylko o tym, że znów mógłby być człowiekiem. W tym tempie nie będzie się w stanie zmusić do tego, żeby całkiem to zignorować, doskonale o tym wiedział. A jednak czuł, że… że to zdecydowanie zbyt cudowna wizja, żeby liczyć, że ta mała sadzawka mogła ich na stałe odmienić.
Czy jak… – Jego głos się lekko zaciął, a uwaga już całkowicie ominęła wróżki, z którymi się bawił. – Możecie wyjść z wody? Myślicie, że wtedy nadal będziecie… – To słowo nie potrafiło przejść mu przez usta, prawie jakby znów próbował się modlić. Z drugiej strony, to faktycznie było coś na kształt modlitwy, nawet jeśli Alex nie był tego całkiem świadomy. – Żywi? Czy to może być tylko tymczasowa magia…?
Gdyby oni wyszli – i nadal oddychali – Alex chyba nie byłby w stanie nie wskoczyć do wody.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Wiatr zamarł, a atmosfera jednak trochę się zmieniła. Czyżby woda była lekiem na wszystko? A może to iluzja i ułuda, jak wszystko wokół? Prawdą jednak był fakt, że Oliver i Jean teraz byli ludźmi. Pytanie tylko, na jak długo? Zajęci sobą nie dostrzegliście, że w sadzawce był ktoś jeszcze, jednak ukryty za kamieniami, uważnie obserwując wasze poczynania. Zapach istoty zlewał się z otoczeniem, poza tym o wiele większą ciekawostką były dwa ex-wampiry.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - drugie pominięcie
Żą - pierwsze pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Powiedzieć, że nie był zachwycony to mało. Był przerażony i wraz z tym narastającym lękiem czuł, że jego serce przyspiesza. Spojrzał powoli na dłonie Olivera na swojej koszuli, potem na wampiry na brzegu. Sytuacja w której się znaleźli była delikatnie mówiąc, niekorzystna. Tak jak reszta obecnych tutaj marzyła o powrocie, on gardził śmiertelnym życiem i w pełni świadom się go wyrzekł w imię nauki. Teraz stał w wodzie i czuł, po raz pierwszy od setek lat, że zaczyna marznąć.
-Zimno - powiedział cicho. Powoli przeniósł wzrok na wampiry na brzegu i dotarła do niego przerażająca myśl, z którą od lat nie musiał się mierzyć. Nie znajdowali się na szczycie łańcucha. Dwoje piskląt stanowiło dla nich zagrożenie, z którym w tym stanie nie byli sobie w stanie zupełnie poradzić. Wbił uważne spojrzenie w Alexa -nie wiem, mój drogi. Cholerna, wróżkowa magia - silił się na spokój, kierując się powoli w stronę brzegu, pewnie z dalej uczepionym do siebie Morettą. Zupełnie nie przejmując się jego obecnością na koszuli, zaczął ją powoli rozpinać. Przecież jako człowiek nie mógł chodzić w mokrym ubraniu.
Teraz naprawdę miało to znaczenie.

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
- Po pierwsze uspokójcie się...po drugie...wyjdźcie z wody bo złapiecie zapalenie płuc.
Dodała nieco zastanawiając się czy nie wejść do wody.
- Napiliście się jej czy jak?
Zagadnęła z tym dziwnym zamyśleniem na twarzy. Kuszące to było. Może mogłaby wrócić do świata ludzi, może przestałaby być wampirem? Ale czy tego chciała tak na prawdę? Wewnątrz niej wszystko krzyczało jednak wahanie się pojawiło i to spore.
- Ogrzejcie się przy ogniu.
Dodała gdy Żą wspomniał, że mu zimno. W końcu były ogniska, czemu nie miałby z nich skorzystać i się nie ogrzać?
- Jak to jest? Czemu jesteście tacy przerażeni? Możecie znów czuć tak jak niegdyś. Czy to nie jest piękne? Słońce już Was nie krzywdzi, nic Wam nie może się stać, ogień Was nie unicestwi, słońce też nie...
Dodała spoglądając na nich totalnie nie rozumiejąc tego, że oni tak panikują. Przecież w tym nie było nic strasznego!
- Rozumiesz ich Alex bo ja nie...
Westchnęła obserwując chłopaka z ciekawością. Marynarka obsiadła od ogników przeszła na dalszy tor. Teraz ciekawiło ją to, co czują dwaj ex wampirki, jeden przystojniejszy od drugiego. Mogła przyznać, że czuła się nieziemsko mając u boku troje mężczyzn.

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
Do niego z kolei za dużo nie docierało. Świat przypominał teraz bardziej ferię barw z rozmytymi kształtami. Rozmowy słyszał, ale jakby gdzieś z oddali. Czuł się, jakby wszystko zostało odcięte murem. Jakby to on sam tkwił w przezroczystej bańce, odgradzającej go od reszty. Jego myśli wędrowały niespokojnie, nie przyjmując żadnego logicznego sensu. Ot pytania. Dlaczego? Jak? Kompletny niebieski ekran śmierci jednym słowem. Ledwo co zarejestrował, że Jean zaczął wychodzić z wody. Nie puścił się go, wręcz przeciwnie, mimowolnie dał się pociągnąć. Po chwili został jednak tylko z kawałkiem mokrego materiału w dłoni i nie było już niczego, co pchnęłoby go w kierunku wyjścia na brzeg. Pacnął na ziemię, wciąż patrząc pustym spojrzeniem w przestrzeń przed sobą. Nie czuł zimna, słońce wciąż go nie raniło, nie reagował na wodę, oplatającą się teraz wokół jego pasa. Powoli realność tej sytuacji zaczynała w niego uderzać, a dźwięki wokół robiły się wyraźniejsze. Dotarła do niego właściwie tylko ostatnia wypowiedź Mel. Dosyć zniekształcona, ale wciąż przekaz zrozumiał. Gdy “kiedyś” to jest dla ciebie pięćset pięćdziesiąt lat, możesz wejść w stan szoku, nie? Nie odezwał się jednak na głos. Oddech wciąż miał nierówny, panika wciąż w nim rosła, a w dodatku Jean, jedyna kotwica, poszedł sobie w pizdu. Zacisnął więc tylko dłonie na materiale koszuli.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Alexander Lynn

22


183 cm


I wtedy pomyślałem, "W sumie czemu nie?"







[Cytuj]
Multikonta: Ghillie Dhu
Alexandrowej opinii zdecydowanie najbliżej było do tej Melisandre, życie było dla niego szalenie żywym wspomnieniem i powiedzieć, że przyzwyczaił się do swojego stanu byłoby sporym nadużyciem. Raczej po prostu go zaakceptował.
Chłopak szybko tracił kompletnie umiejętność skupienia się na czymkolwiek innym niż tylko na dwóch ex-wampirach, na biciu ich serc. Przyglądał im się i badał, czy nadal żyją, czy może teraz, po wyjściu z wody, magia przestanie na nich działać. Słyszał ich oddechy, skupiał się na nich tak bardzo, jak jeszcze nigdy nie skupiał się na niczym. Wydawały się dziwnym wybawieniem, fatamorganą na pustyni. Inna sprawa, że Alex stawał się coraz bardziej skłonny jej ulec.
Wyglądał zapewne na podobnie oszołomionego co Moretta, a jemu przecież nic się nie działo. Jeszcze. Zmiana tego stanu bardzo, ale to bardzo go kusiła, i z najwyższym trudem zmusił się do odpowiedzenia Melisandre cicho i powoli, przerywając samemu sobie prawie co słowo:
- Nie... Ja sam... Zaczynam chcieć...
Nawet nie dokończył. Każdy tam obecny wiedział, czego chciał.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Ogniki, choć zignorowane przez wszystkich, obserwowały czujnie sytuację, wraz z panią tego miejsca. Dwa wampiry, młodziaki wręcz i dwoje ludzi, ledwo pamiętających swoje ludzkie czasy. O dziwo wcale nie było chłodno, a po wyjściu z wody ubrania Jeana od razu wyschły pod wpływem dziwnego, ciepłego wiatru, jakby kierowanego czyjąś dłonią. Włosy i ta część ubrań Olivera nie znajdująca w wodzie również. Ogniki obsiadły obu mężczyzn, starając się wybić ich z tego szoku i na swój sposób pocieszyć, jakby mówiły, że nic przecież się nie stało. Istniało jednak ogromne niebezpieczeństwo, że komuś zaraz odbije, więc ze środka sadzawki nadeszło uprzejme chrząknięcie. Na samym środku sadzawki ukazał się kamień w kształcie siedziska, na nim natomiast siedziała piękna pani, o jasnych włosach i lekko błyszczącej skórze, ubrana w długą suknię koloru otaczającej ją wody. Obserwowała was z uwagą i delikatnym uśmiechem błąkającym się na kształtnych wargach.
- Witajcie w moim królestwie. - odezwała się miękko.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - drugie pominięcie
Żą - pierwsze pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Patrzył na Mel z niedowierzaniem. To pisklę go pouczało. Jego, tego który miał pomagać jej stawiać pierwsze kroki w świecie Podziemnych. Nagle, dotarła do niego najbardziej absurdalna myśl - czy to znaczyło, że będzie go uczyła jak być człowiekiem. Patrzył na nią, stojąc w wodzie po kolana, już bez koszuli, która została w rękach Moretty, mrugając intensywnie.
Po czym się roześmiał trochę histerycznie, trochę panicznie, a trochę w szczerym rozbawieniu. Śmiał się tak dłuższą chwilę, ocierając w końcu prawdziwą łzę rozbawienia, której się nawet na chwilę przyjrzał.
-Lwiątko, czego nie rozumiesz? Miałem cały świat u swoich stóp, a teraz jestem marnym pędrakiem! Na cholerę mi ognista kula?! Ja oddałem siebie nieśmiertelności nie po to, żeby jakaś raszpla mi je oddawała z powodu jakiegoś kaprysu! - Trochę się śmiał, trochę krzyczał, trochę panikował. Nie był sobą. I stał tak dalej w wodzie, pewnie po kolana, trochę wysuszony, a trochę mokry, kiedy wreszcie odezwała się wróżka, do której odwrócił się błyskawicznie.
-TY! - Ryknął, celując w nią oskarżycielsko palcem - kto pozwolił Ci odebrać moją nieśmiertelność!? Jakim prawem odbierasz mi moje decyzje?! - zmrużył wściekle oczy. Z jakichś niejasnych przyczyn, nie bał się jej.
Bo co mu zrobi? Znowu go zabije?

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
Obecności ogników, czy ciepłego podmuchu, grzejącego mu ubrania, nawet nie zauważył. Nikt w tamtej chwili nie był w stanie wyciągnąć go z personalnego niebieskiego ekranu śmierci. W przeciwieństwie do Jean nie stał się wampirem na życzenie, wręcz przeciwnie. Człowieczeństwo zostało mu bestialsko odebrane przez nikogo innego jak córkę Vladimira. Przez lata szukał leku, nim pogodził się z faktami. No właśnie, łowcą był dwadzieścia cztery lata. Wampirem ponad pięćset, a pomimo szlifowanej przez lata umiejętności imitacji przyziemnych, wątpił, że umiałby tak po prostu stać się jednym z nich. Dopiero krzyk Moreau w jakimś stopniu wyciągnął go z letargu. To był ten impuls, coś, na czym musiał skupić swoją uwagę, żeby nie zwariować. Przeniósł więc swój wzrok na wampira, a następnie na osobę, na którą wrzeszczał. Kobieta. Jakaś wróżka. Coś pewnie powiedziała, ale żeby to wiedzieć, musiałby słuchać.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla
Potomkini Blaca przeniosła wzrok na obu już ludzi i uniosła brew, gdy Żą, zaczął ewidentnie panikować. Wywróciła oczyma i westchnęła.
- Widzisz teraz jak ja się czułam. Kuzyn samego Vlada odebrał mi życie dając to jakie mam...szok i ból niedowierzania prawda? To teraz czujesz, zawód, złość...wściekłość. Każdy dziwił się mi czemu tak reaguje, czemu czuję się obco...teraz wiesz.
Odezwała się spokojnie nie mając pojęcia, o przeszłości Oliviera. Zresztą nie znała go i nie miała pojęcia co i jak się działo w jego życiu przed jak i po.
- A może ten kto Ci to odebrał chciał, byś poczuł się tak jak Ci, którzy nagle wpadli w ten świat? Nie pomyślałeś o tym? Uznaj może to jako...lekcję? Naukę na przyszłość...nie wiem.
Wzruszyła ramionami i wówczas dostrzegła kobietę, piękną kobietę. Odwzajemniła jej uśmiech jednak w chwili gdy Żą naskoczył na nią wywróciła ślepkami.
- Wybacz Pani, mój...mentor jest dość...niespokojny.
Wyjaśniła przepraszająco w imieniu Żą. Jednocześnie niemal mrożąc go wzrokiem dawała do zrozumienia, że nie ma robić problem. W końcu to miejsce pełne magii, jeszcze przyjdzie co do czego to zmienią go w kamień...kto to wie!
- Jest tutaj przepięknie.
Odezwała się do kobiety z uznaniem i lekko skłoniła głową.

Alexander Lynn

22


183 cm


I wtedy pomyślałem, "W sumie czemu nie?"







[Cytuj]
Multikonta: Ghillie Dhu
On nie zamierzał wiele mówić Jeanowi, w końcu jemu samemu nieśmiertelność została mimo wszystko podarowana, a nie w niego wmuszona. Jasne, alternatywę stanowiła śmierć, ale jednak była to całkiem inna sytuacja. Tak jak zauważyła Melisandre, Morau i ona byli w podobnej sytuacji - jeśli tamten sam podjął decyzję, nikt nie powinien mu jej odbierać, wymuszać zmian. Tym bardziej Alexander był w stanie zrozumieć samą reakcję, choć jej gwałtowność nieco go zaskakiwała, szczególnie że osoba przed nimi zdawała się cokolwiek wpływowa.
Mimo wszystko nic nie powiedział, przyglądał się kobiecie i obserwował jej reakcje, samemu kłaniając się nisko. Tak jakoś zdawało się właściwie.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Kobieta przekrzywiła lekko głowę, obserwując uważnie wszystkich zgromadzonych. Z jej twarzy nie można było wyczytać nic, za to na ukłon Alexa skinęła głową, również kłaniając się uprzejmie.
- Ja. - stwierdziła nieco kpiąco na wrzask Jeana. Nie wydawała się zbyt przejęta jego wrzaskami, za to próba usprawiedliwienia przez Mel wywołała cichy śmiech.
- Rzekłabym, że raczej brakuje mu niezbędnego opakowania. - machnęła lekko dłonią. - Chodź do mnie, dziecko, pokażę Ci inne miejsce. - wyciągnęła dłoń, przywołując kobietę do siebie, a w momencie, gdy się zetknęły, Melisandre zwyczajnie zniknęła, zostawiając przy sadzawce samych panów.
- Nie musisz się obawiać. Z mojej strony nic Ci nie zagraża. - odezwała się łagodnie do Olivera, a ten mógł rozpoznać, że to ten sam głos, którego śpiew wcześniej słyszał. Po chwili jednak wróciła wzrokiem do Jeana.
- Jakim prawem podnosisz na mnie głos w moim królestwie? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, choć zdecydowanie bez tej agresji w głosie. - Nikt Ci nie powiedział, że wszystko na tym świecie ma swoje konsekwencje? Czyn i jego efekt, mój drogi, akcja i reakcja. - stwierdziła tajemniczo.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - graczka zdezaktywowała konto
Żą - pierwsze pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Oliver Moretta

560 (24)


160 cm


Never to suffer would never to have been blessed.







[Cytuj]
Multikonta: Oktober
Czy ona naprawdę myślała, że Olek bał się jej? Z jednej strony przezabawna sytuacja, w normalnych okolicznościach mężczyzna pewnie zacząłby się śmiać. Z drugiej strony stał się jebanym człowiekiem i nie wiedział co ma zrobić z tym faktem. Dostrzegł także pewną ironię. Co miała w głowie wróżka, objawiając się im w takich okolicznościach? Że ucieszą się? Padną jej do stóp? Po tym jak zabrała im ogromną część siebie? Niedoczekanie. Olek wziął głęboki, przerywany wdech, starając się uspokoić drżenie ciała. Uczucie zapadania się w sobie nie minęło, wręcz przeciwnie, jednak słowa kobiety nacisnęly w zły klawisz. Powoli odwrócił się do niej przodem i zlustrował całą jej sylwetkę. - Odwróć to - można było sobie pomyśleć w pierwszej chwili, że głos miał lodowaty, jednak jego oczy przypominały bardziej dwa puste, czarne kamyczki.
You know you're in love when you can't fall asleep because reality is finally better than your dreams.

Jean-Philippe Moreau

504


197 cm


There are in fact two things, science and opinion; the former begets knowledge, the latter ignorance







[Cytuj]
Multikonta: Amaia
Zmierzył Melisandre gniewnym wzrokiem. Nie będzie mu pisklę prawić morałów, nie zamierzał się na to godzić. Ich sytuacja nie była podobną, nawet jeśli dziewczyna była tego zdania. Bo on doskonale znał to uczucie i nienawidził go całym sobą, świadomie odrzucając ludzkie życie i imię.
-To nie jest nauka, lwiątko. To jest kpina. Nie potrzebuję nauki wróżek. Same niszczą swój świat i nie mają poszanowania do tego co posiadają - wysyczał gniewnie, wbijając wściekłe spojrzenie we wróżkę. Gdyby był sobą, ze swoją siłą, szybkością i głodem, rozszarpałby ją na strzępy.
Na jej słowa, parsknął wściekle. Miał się jej bać? I tak już odebrała mu to co cenił. Zmrużył delikatnie oczy -tu nie było czynu, rybko, tylko przypadek, więc nie pieprz głupot. Nie ma też konsekwencji, tylko wróżkowe kaprysy - Moreau nie przeklinał. Gardził brudzeniem języka, nie szanował tego typu zachowań, ale czymś musiał sobie radzić z narastającym strachem i obawami. A na pewno nie zamierzał padać przed rzekomą królową, nie zamierzał pokazywać wróżce że ma nad nim jakąkolwiek władzę. Słysząc głos Moretty, przeniósł na niego na chwilę spojrzenie -to nie jest lęk, dziewczyno - prychnął drwiąco. Jego ton ociekał jadem i niechęcią.
Ostatnio naprawdę nie znosił wróżek.

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Zamyśliła się niejako, by po chwili lekko parsknąć.
- Nie odwrócę? - uniosła lekko brwi. Jeden i drugi wampir nie wzbudzały żadnych przyjemnych uczuć, a jeśli patrzyć na to, że jeden drugiego chciał utopić...
- Zdaje się, iż oboje wzajemnie chcieliście się utopić w wodzie z mojej sadzawki... Umożliwiłam wam to, czyż nie? - klasnęła w ręce, uśmiechając się przepięknym uśmiechem nimfy wodnej. - Raczej spodziewałabym się pytań, może ciekawości, niż bezsensownej wściekłości i agresji w moją stronę. Która zresztą nic wam nie da, jakby się tak zastanowić. - skwitowała z wzruszeniem ramion. Po chwili jej wzrok przeniósł się także na milczącego trzeciego wampira.
- A Ty nie chciałbyś o coś spytać, czegoś się dowiedzieć? - zaintrygowało ją jego milczenie, zwłaszcza, że przynajmniej nie ociekał jadem, czego nie mogła powiedzieć o Jeanie.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - graczka zdezaktywowała konto
Żą - pierwsze pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo