Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Wnętrze



Wewnątrz drzewa panuje półmrok. Słoje i pnącza tworzą fantazyjne sklepienie, kolumny i łuki, które porasta mech i gęste, pachnące listowie. Gdzieniegdzie unoszą się świetliki, tlące się mdłym światłem. Wnętrze drzewa wyraźnie pulsuje, słychać wręcz "bicie" jego serca. W powietrzu unosi się zapach stęchlizny, a co jaki czas wiatr dmie w wijących się w górę korytarzach.


Info od MG:
1. Wszystkie wróżki w tym świecie funkcjonują z Wdziękiem klasy IV, którego nie sposób z siebie zdjąć. W przypadku krwi wróżki, ale nie bycia wróżką, również postać wydaje się bardziej "wdzięczna" operując na wdzięku II klasy.
2. Słońce nie pali wampirów, bez względu na posiadanie specjalnej umiejętności bądź nie.
3. Zmysły wilkołaków są trochę przytępione, nie czują tu one również "zewu agresji".

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Drzewo wciąż drży, a przejście zamknęło się za Wami z mokrym plaśnięciem. Wewnątrz panuje niemal kompletna ciemność, rozświetlona przygasającymi, opadającymi na ziemię świetlikami, a serce Drzewa dudni nieznośnie w uszach. Jednak nie to jest najbardziej martwiące w tym niepokojącym obrazku. Na środku pomieszczenia formuje się coś olbrzymiego, co pulsuje i zmienia się na Waszych oczach. Wcześniej trzy sylwetki, które widzieliście na końcu korytarza, teraz łączą się w jedno wynaturzenie - kolejne pnącza łączą się, lśniąc złowrogo w mroku, tworząc dziwną Bestię, która odcina Was od przejścia na końcu pomieszczenia. Za olbrzymem maluje się lustro, pękające powoli, falujący portal.
Stwór wydaje z siebie coś na kształt przeraźliwego jęku, ale zdaje się nie zwracać na Was uwagi.

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: Stela, spinka otrzymana od Oktober, w kieszeni telefon komórkowy, ubiór:białe obcisłe spodnie oraz prześwitująca, zapinana na guziki czarna tunika do kolan, wygodne czarne balerinki, kilka plecionych bransoletek na obu rękach oraz indiański naszyjnik
Runy: stałe


Jak pobiegnie wilk?

Jakimś dziwnym cudem udało jej się uniknąć taranu w postaci wielkiego wilka. Technicznie powinna pamiętać o wielu rzeczach, w praktyce atmosfera, drzewo i wszystko wokół mąciło zmysły. Nie do końca była pewna, jakim cudem udało jej się przedostać do drugiego pomieszczenia, ale wyglądało na to, że tutaj byli bezpieczni. W teorii oczywiście, bo tak na oko wszystko się mogło zdarzyć i nie było żadnej gwarancji, że cokolwiek ich nie zaatakuje. Dlatego zwinęła się w kulkę gdzieś przy ścianie, niechętna do jakiegokolwiek zaczepiania stworzenia, które stało przed nimi. Portal też nie był kuszący, jeszcze wyślę ich diabli wiedzą gdzie. Po prostu więc obserwowała, zarówno stwora jak i wilki, z uwagą śledząc rozwój wydarzeń.
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Szczerze powiedziawszy, wilk nie wiedział, co miał z sobą począć. Z jednej strony przejście za nimi zdaje się, że zostało odcięte, a z drugiej przed nimi formowało coś, co mimo chwilowej ignorancji nie wyglądało zbyt przyjaźnie.
Ciemność przeszkadzała, dudnienie serca także. Jedynym plusem był ten prześmiewczo upośledzony nos, dzięki któremu odczuwanie stęchlizny i gnicia było jakoś mniej dosadne, choć nadal przyprawiające o skręty wnętrzności.
Szybkie tętno mogło wskazywać na wiele rzeczy: strach, stres, złość... W tamtej chwili wilk nie planował atakować - już na pewno nie dziwny twór utworzony z trzech sylwet. Nie po drodze był dla niego także bieg czy skradanka do portalu, chociaż zdawała się logiczna, skoro w sali panował mrok, półmrok - jak kto woli.
Basior położył po sobie uszy, podkulił nawet ogon. Chodząc niespokojnie, wydawał z siebie coś na wzór cichego skomlenia. Szaleństwo Drzewa wciąż się w nim odbijało, a dalszy rozwój sytuacji niczego nie ułatwiał. Swoje dodawało też pieczenie po ranach.
Mówiąc wprost: ex łowca łaził niespokojnie, obserwując to dziwne coś przed nimi. Podkulony ogon i położone płasko uszy wskazywały na niepewność, ale też na brak agresji ze strony wilka. Japończyk wolał nie działać na pałę.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Min Ho

25


173 cm


Chcę być gwiazdą, która cię chroni Nawet jeśli jestem daleko, gdzie nie możesz mnie zobaczyć






[Cytuj]
Multikonta: Sena
Udało się. To była pierwsza myśl, która pojawiła się w głowie Koreańczyka, kiedy przedostali się do sali, ale jeżeli liczył w niej na chwilę spokoju to nic z tego.
- Wszystko ok?- pochylił się nad Ray, upewniając się, że jest cała i zdrowa, a jednocześnie kątem oka obserwując krążącego po pomieszczeniu Sorę. Dudnienie cały czas dzwoniło mu w uszach.
Mrok rozświetlany tylko lekką poświatą robaczków świętojańskich, rytmiczne uderzenia serca. Podniósł się i chwilę wsłuchiwał w rytm synchronizując z nim swój własny oddech i bicie serca. Strach gdzieś uleciał a adrenalina zwolniła swoje działanie. Czy podobne warunki panowały w łonie matki? Mrok i bicie serca.
Lee spojrzał na istoty, które łączyły się w jedno. Ruszył w ich kierunku, nie do końca wiedział co chce zrobić. Zbliżając się do istot czy tez tworu, który tworzyły wyciągną rękę by ich dotknąć.
When we're pushed to move forward time, that's when we realize all the precious memories in our hearts are all the that day when we walked together

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Szaleństwo

Ściany sali drgają, poruszając się na Waszych oczach, niczym wnętrzności jakiegoś stworzenia. To co jeszcze chwilę temu było nieruchomym, litym drewnem, teraz jest w ciągłym ruchu. Towarzyszy temu puls, rwany i gwałtowny, dudniący. Wydaje się, że wraz z tym pulsem, na portalu za stworzeniem na środku, pojawiają się kolejne pęknięcia i rysy. Min i Sora, wciąż czujecie zapach krwi Ray, który teraz w zamkniętym pomieszczeniu tylko się nasila, mieszając się z duszącą i wilgotną wonią drzewa. Zapach jest potwornie słodki, drapie gardło, niczym zbyt ciężki dym kadzideł. Do tej dość zabójczej mieszanki dołącza również zapach gnijących, słodkich owoców.
Powietrze wydaje się wręcz lepkie i gęste jak syrop, a wewnątrz pomieszczenia panuje potworny gorąc. Macie wszyscy wrażenie, że temperatura rośnie z każdą chwilą. Panująca wilgoć zdecydowanie nie poprawia warunków, nie mówiąc o stworzeniu, które wciąż tworzy się i zmienia. Drewniane włókna tworzą długie, zbite kończyny - dwie pary ramion, masywnych i ciężkich oraz mocne, grube nogi. Tors stworzenia jest szeroki, lekko wybrzuszony. Mimo, że stworzenie wciąż wydaje się uśpione, to powierzchnia drewnianego golema pozostaje w ciągłym ruchu.
Wtem, gdy go dotykasz, Min, Twoja dłoń stwór błyskawicznie porusza ręką, by chwycić Cię za nadgarstek. Zupełnie jednak nieskutecznie, zbyt powoli i niecelnie, a przede wszystkim na ślepo. Jedna z głów, których obecnie są trzy, odwraca się w Twoją stronę, wydając z siebie długi, pełen boleści jęk. Czy pamiętasz ten moment, gdy przez chwilę w korze Drzewa dostrzegłeś coś, co mogło być cieniem twarzy Twojego partnera?
Groteskowa maska Sory spogląda na Ciebie, wykrzywiona grymasem bólu i wściekłości. Golem ryczy prosto w Twoją twarz, by zamachnąć się drugą kończyną.
Min, rzuć na atak i obronę. Zasada jest prosta - musi wypaść więcej, niż ma stwór. W tym przypadku, jako, że ma 1, to jest krytycznie fatalny w swoich działaniach

Ray, ściana wydawała się bezpiecznym schronieniem, ale czy aby na pewno? Masz wrażenie, że się w niej zatapiasz - powolne, oślizgłe pnącza, zaczynają Cię oplatać, jakby chciały Cię wchłonąć i wciągnąć w drzewo.

Sora, krążąc, dostrzegasz, że golem szykuje się do kolejnych ataków. Widzisz jeszcze dwie głowy, oprócz tej zwróconej w stronę Twojego partnera. Z tej odległości jednak nie jesteś w stanie dokładnie powiedzieć w którą stronę spoglądają. Widzisz również, że portal faluje niebezpiecznie, a jest jedyną drogą ucieczki.

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: Stela, spinka otrzymana od Oktober, w kieszeni telefon komórkowy, ubiór:białe obcisłe spodnie oraz prześwitująca, zapinana na guziki czarna tunika do kolan, wygodne czarne balerinki, kilka plecionych bransoletek na obu rękach oraz indiański naszyjnik
Runy: stałe


Z delikatnym zaskoczeniem spojrzała na Mina i po krótkim wahaniu skinęła głową.
- Tak... Tak jakby. Przepraszam... - lekko zwiesiła głowę. Ranna dłoń nieco przeszkadzała, poza tym jeśli jej pamięć nie myliła, płynąca krew nie pomagała. Dlatego też postanowiła urwać kawałek bluzki i prowizorycznie opatrzyć ranę. Żadnych run tutaj, jeszcze będzie wtedy gorzej. Nagle jednak zorientowała się, że ściana próbuje ją wciągnąć i osączyć - od razu więc spróbowała się jej wyrwać, póki jeszcze miała taką możliwość. Gdyby jej się to udało, zamierzała zwrócić na siebie uwagę stwora - skoro to ona nawarzyła piwa, to należało obu wilkom umożliwić bezpieczne przejście do portalu, który wydawał się być jedyną możliwą opcją wyjścia.
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Teren nie zachęcał do spaceru - było tu brzydko, duszno, źle... Im dłużej wilk się wszystkiemu przyglądał, tym bardziej narastał wewnętrzny niepokój.
Dwa wyrastające, w zasadzie trzy łby z czego jeden zwrócony w kierunku Min Ho...
W zależności od tego, co stanie się z Ray... W sumie nie... Niezależnie od rezultatu działań łowczyni, Sora i tak podbiegnie do tworu, aby zwrócić na niego uwagę szczekaniem i warczeniem - w obu przypadkach dość donośnym, aby monstrum patrzyło na niego i tylko na niego. Liczył iż w ten sposób Drzewo wypuści pozostałych, tym bardziej drugiego wilkołaka, który znajdował się najbliżej zmutowanego potwora.
Z jednej strony wilk nie chciał atakować drzewa (stąd też brak gryzienia pnączy), z drugiej nie mógł przejść obojętnie obok. Zwrócenie atencji miało pomóc dwójce w przedarciu się do przejścia. Azjata cały czas pozostawał czujny (wilcze zmysły) - ciało miał napięte, lekko pochylone do przodu z ciężarem częściowo opartym o przód - ot na lekko ugiętych przednich łapach. Gotów do ewentualnego odskoku (ówcześnie wilcza szybkość II - po prostu słaba XD). Położone po sobie uszy symbolizowały rozdarcie i niepewność, z kolei szuranie ogona mogło (i tylko mogło - również błędnie) wskazywać na "ekscytacje".
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Min Ho

25


173 cm


Chcę być gwiazdą, która cię chroni Nawet jeśli jestem daleko, gdzie nie możesz mnie zobaczyć






[Cytuj]
Multikonta: Sena
zzzz

Kto by pomyślał, że ma ze sobą dwa takie uparciuchy, no że Sora to miał świadomość, ale Ray nie wydawała się aż tak zawziętym istotkiem a tutaj proszę niespodzianka, przy czym chyba zapomnieli, że mieli trzymać się razem, a nie poświęcać dla dobra ogółu. Pierwszą i najbardziej narzucającą się oczywistością było to, że droga wyjściowa prowadzi przez portal, ale czy tak było na pewno? Przebywali w wróżkowie, tutaj nie powinno ufać się nikomu i niczemu.
Czy wrażenie poruszania się ścian było prawdziwe czy to tylko iluzja lub złudzenie optyczne? Tego nie był pewien, ale zapach krwi był realny. W ciasnym i wilgotnym pomieszczeniu jeszcze się nasilał drażniąc zmysły, kusząc by wypościł bestię na zewnątrz. Czuł jak stróżki potu spływają mu po twarzy od powietrza, które przypominało to przed gwałtowną burzą, gorące, sprawiające, że nie możesz oddychać i marzysz o zimnych kroplach deszczu na swojej twarzy. Lee w chwili obecnej też o nich marzył.
Szorstka kora pod dłoniami Min Ho drga i zmienia się niepostrzeżenie w oblicze, którego najbardziej pragnie i które jednocześnie jest jego największą słabością, tylko szybki refleks pozwala uciec mu od złapania przez wyciągnięte "ręce" jednaj głos, który słyszy sprawia, że chciałby pomóc istocie choć nie wie jak i zapewne ponownie wyciągnąłby ręce w stronę Golema by pogładzić namiastkę twarzy Shimizu, gdyby nie zajadłe zachowanie drugiego wilkołaka. To sprawiło, że zmienił swoją pozycję i znalazł się przy Japończyku by w razie czego służyć mu pomocą, bo nie przewidział, że Ray wpadnie do głowy robić z żywą przynętę, w chwili kiedy to zauważył to z ust poleciał mu stos przekleństw.
- Zwariowaliście obydwoje?!- powinni już dawno przechodzić przez portal, bo jemu nic nie groziło i mógł łatwo podążyć za nimi a tak to cholera wie co udało się im obudzić.
When we're pushed to move forward time, that's when we realize all the precious memories in our hearts are all the that day when we walked together

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Szaleństwo

Podłoże zakołysało się pod Waszymi stopami (bądź pośladkami w niektórych przypadkach). Ściany znowu zbiegły się trochę do środka, by ponownie oddalić się w rwanym rytmie. Gdyby ktoś szukał właściwej metafory, można by przyrównać to miejsce do płuc panikującego stworzenia, które rozszerzają się i kurczą przy każdym oddechu.


Ray, kilka pnączy oplątało Twoje ramiona i brzuch, ale mocniejsze szarpnięcia napędzane adrenaliną zrobiły swoje - udało Ci się poderwać, chociaż wciąż oblepia Cię dziwny śluz i maź. Słodkawy smród zgnilizny jest już wszechogarniający nawet dla Ciebie. To smród śmierci, szaleństwa i zniszczenia.
I zgodnie z Twoim życzeniem, jedna z głów stwora zwróciła się w Twoją stronę. Wykrzywiona w tak dobrze znanym Ci uśmiechu twarz kobiety przyglądała się Tobie z pogardą i wściekłością. Twarz Twojej parabatai tyle złości wyrażała tylko wtedy, gdy rozmawiałyście po raz pierwszy po jej powrocie. Chociaż trudno to nazwać rozmową. Jedno z ramion z zawrotną szybkością wystrzeliło w Twoim kierunku, by próbować chwycić Cię za nogi i wytrącić z równowagi.
Rzuć k10 - musisz wyrzucić więcej niż 6, żeby uniknąć i odpowiedzieć na atak.

Sora, stworzenie i Tobie postanowiło poświęcić trochę uwagi. Wreszcie i trzecia głowa zwróciła się w Twoim kierunku, wpatrując się w Ciebie z czymś, co mieszało się z pogardą i przerażeniem wymalowanym na azjatyckiej twarzy. Oczy Houshina wpatrywały się w Twoje wilcze oblicze z odrazą. Otworzył usta, z których wydobył się zwierzęcy ryk, dzwoniący w uszach, rozdzierający, wnikający w duszę. Kolejne ramię ruszyło w Twoim kierunku, zakończone ostrymi szponami, by kaleczyć gardziel.
Rzuć k10 na obronę i atak. Musisz wyrzucić więcej niż 2, żeby stwór nie trafił i żebyś trafił w razie ataku


Min, głowa Sory zaryczała rozpaczliwie, gdy się oddaliłeś. W tym głosie wybrzmiewała cała tęsknota i wściekłość. Stworzenie jednak, targane przez dwie inne osoby, zupełnie nie wiedziało w którym kierunku ruszać, toteż miotało kończynami, kręcąc głowami w to jedną, a to w drugą stronę. Gdy znajdowałeś się przy wilku, mogłeś dostrzec, że w boku stworzenia coś lśni - żywica? Kolorystycznie pasowała do pękającego portalu przed Wami. Nie miałeś jednak czasu zastanawiać się dłużej, ponieważ łapa ponownie postanowiła zaatakować, starając się złapać Cię w pół.
Rzuć k10. Musisz wyrzucić więcej niż 2, żeby stwór nie trafił i żebyś sam mógł zaatakować

Lustro wydało z siebie ciche skrzypnięcie i pierwszy odłamek opadł na posadzkę, roztrzaskując się na mniejsze kawałki. Odbicie zafalowało, zmieniając się. Gdyby którekolwiek z Was patrzyło w tamtym kierunku, moglibyście dostrzec gwieździste niebo i wspinający się po nim księżyc.

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: Stela, spinka otrzymana od Oktober, w kieszeni telefon komórkowy, ubiór:białe obcisłe spodnie oraz prześwitująca, zapinana na guziki czarna tunika do kolan, wygodne czarne balerinki, kilka plecionych bransoletek na obu rękach oraz indiański naszyjnik
Runy: stałe


Unik ataku

Zapach był zaiste paskudny, słodkawy odór zgnilizny, który na dobitkę dosyć dobrze znała. Teoretycznie może nawet powinna być do niego przyzwyczajona - niestety wcale nie była. Choć jak sądziła, obydwa wilkołaki miały gorzej. O wiele. Plus był jeden - udało jej się zwrócić na siebie uwagę. Minus? W ogóle nie tak to miało wyglądać.
- Podobno już dawno. - rzuciła w stronę Mina, uśmiechając się blado na jego zarzut. Niestety wtedy zobaczyła twarz osoby, której nigdy nie spodziewałaby się tu zobaczyć.
- Erin...? - wyszeptała, pełna szoku, cofając się o krok. Przez chwilę miała wrażenie, że naprawiona więź zepsuła się mocniej, przez co atak zauważyła w ostatniej chwili. I tym samym nie zdążyła uskoczyć, dzięki czemu boleśnie wylądowała na ziemi. Jej jedyną szansą było teraz przejść w pełną formę anielską i osłonić się skrzydłami - tak też zresztą spróbowała zrobić, przywołując pełną formę srebrnych skrzydeł i osłaniając się nimi niczym tarczą.
- Uciekajcie, póki możecie! - krzyknęła tylko do wilków, żeby ją tu zostawili.
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...


Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes







[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Będzie unik czy nie

Pełen bólu i nienawiści wyraz twarzy Houshina zabolał - z tego powodu sam widok miejsca i jego stęchlizna zaczynały odchodzić na drugi plan. Z drugiej strony gdyby uraczyć pacjenta diagnozą - no Panie, cierpisz Pan na poważne zapalenie płuc, skoro tak ciężko oddychasz, a z Twoich organów sączy się nieprzyjemna maź. Szkoda, że wszystkim "szastało" tak zwane szaleństwo - bez niego zawsze mogliby poszukać przyczyny i leku. A tak? Wszelkie reprymendy musiały poczekać na stosowną chwilę.
Bolało - bolało to, że pomimo swej empatii Sora nie mógł zrobić nic, aby uspokoić oszalałe Drzewo. Znaczy się mógł, przy tym ryzykując, bo jednak w obecnej sytuacji... Powiedzmy sobie wprost - musieli się stąd wydostać. Wybacz Strażniku - wybacz, że nie mógł stawić czoła próbom. Ostrzegałeś, mówiłeś i radziłeś - a może to po prostu iluzja i nic złego tak naprawdę się nie działo? Pytania, gdybania, lecz nadeszła pora działania.
Uniknięcie ataku okazało się skuteczne - skomlenie w odpowiedzi na ryk, skulenie, ale też i szczeknięcie do wszystkich, aby ruszyli w stronę portalu.
Z racji pozycji, a zapewne Shimizu znalazł się najbliżej Min Ho, tyrpnął go nosem, aby ruszył pupkę.
A source of purpose and of balance. Why does a dominant exist? To protect those beneath him.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat

Min Ho

25


173 cm


Chcę być gwiazdą, która cię chroni Nawet jeśli jestem daleko, gdzie nie możesz mnie zobaczyć






[Cytuj]
Multikonta: Sena
xxxx

Unikanie "ramion" drzewa nie sprawiało mu póki co trudności, nie wiedział czy wynikało to z jego struktury czy też z tego, że dwie pozostałe osoby skutecznie je rozpraszały. Cholerna banda bohaterów, czyż nie powinni się już dawno ratować? W zasadzie jeszcze jakiś czas temu Min Ho zapewne dokładnie tak by postąpił dbając tylko o siebie, ale wtedy jeszcze w jego życiu nie było Japończyka, który swoją osobą zmienił to i owo.
Mimowolnie się wzdrygnął, kiedy karykatura z twarzy wydała z siebie przeciągły ryk i gdyby nie to, że twarz, którą usiłowała naśladować była obok niego to kto wie, jak zdołano by mu namieszać w umyśle. On sam nie miał zamiaru atakować stworzenia, które miotało się pomiędzy ich trójką.
- Zaraz.- mruknął na tyrpnięcie Sory i wskazał palcem na żywicę, która miała kolor portalu, który nawiasem mówiąc pękał. Na chwilę od problemu odwróciła Ray ze swoją sztuczką.
- Jak myślisz, pułapka czy nie?- zwrócił się do Japończyka.- Sprawdźmy to.- dodał jeszcze i wyścignął rękę by włożyć ją w miejsce, gdzie migotała żywica, oczywiście jednocześnie uważając na to by nie dostać się w ręce Golema.Jednocześnie usiłując utrzymać równowagę przy falującej podłodze i ponownie zaciskających się ścianach.
When we're pushed to move forward time, that's when we realize all the precious memories in our hearts are all the that day when we walked together

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Szaleństwo

Ray
Twarz Erin wykrzywiła się w bólu i pogardzie, a kolejny ryk dobył się z trzewi golema. Stwór zamachnął się kolejny raz, uderzając łapą w wyciągnięte skrzydła. Przegniła kończyna rozpadła się z trzaskiem, a stwór zaryczał donośnie tak, że zdawało się jakoby pomieszczenie zadrżało w posadach. Połyskująca srebrem żywica, lepka, o słodkawym zapachu, oblepiała Twoje pióra. Oczy stwora były pełne nienawiści, ale też dziwnego lęku, kiedy spróbował zamachnąć się na Ciebie po raz kolejny. Skrzydła ochroniły Cię, ale uderzenie przepchnęło kilka metrów w tył, w stronę obkurczających się ścian.

Sora
Kolejny ryk wydobył się z golemicznych ust, ale kolejny atak nie ruszył w Twoją stronę - wyraźnie nefilim ściągała większość uwagi. Jedyne co mogłeś teraz podziwiać, to kikut zwisający nad wyciągniętymi skrzydłami łowczyni, z którego skapywała ta sama ciecz, która wydobywała się z boku golema. Ta sama, którą wskazywał Ci Min, lśniąca podobnie do lustra. Stwór, mimo że poświęcał Ci trochę uwagi, łypiąc na Ciebie oczami brata, wyraźnie jednak był zbyt "przejęty" utratą łapy, by atakować Ciebie.

Min
Żywica była lepka i gorąca, niemalże paląca skórę. Niewątpliwie, wilczy gen trochę pomagał, bo nawet jeśli w jakikolwiek sposób się oparzyłeś, to rana mogła zacząć się goić. Płynne srebro błyszczało delikatnie w półmroku, a na powierzchni portalu pojawiały się kolejne pęknięcia. Czasu zdecydowanie nie zostało dużo. Stwór próbował machnąć na Ciebie ramieniem, ale zdecydowanie bezskutecznie - utracona kończyna wytrącała go z równowagi. Co więcej, mogłeś dostrzec pojawiające się kolejne pęknięcia na sylwetce, jakby golem cały czas się zmieniał.

Wtem, powietrze przeciął ostry, kobiecy krzyk, przepełniony bólem i niezrozumieniem. Coś się zadziało, ale z dala od Was. Przez podłoże przeszło coś na kształt dziwacznego blasku, a Drzewo zamarło w bezruchu. Nawet golem przez chwilę nie ruszał się zupełnie, usztywniony w bólu.
-Dlaczego?!- mogliście tylko usłyszeć wykrzykiwane pytanie. Świadomość Drzewa zdecydowanie wróciła, żeby nie powiedzieć, że była w lepszej formie niż od setek lat. Ale spaczenie runy na człowieku wpływało również na jego ciało. Ciałem golema szarpnęły konwulsje, a wszystkie trzy twarze wykrzywiły się w paraliżującej agonii.

Ray Moonwater

24


150 cm


Let go of your fears and chase after your dreams.







[Cytuj]
Multikonta: Sina, Nithral
Ekwipunek: Stela, spinka otrzymana od Oktober, w kieszeni telefon komórkowy, ubiór:białe obcisłe spodnie oraz prześwitująca, zapinana na guziki czarna tunika do kolan, wygodne czarne balerinki, kilka plecionych bransoletek na obu rękach oraz indiański naszyjnik
Runy: stałe


Nie zamierzała w żaden sposób atakować golema - cały układ skrzydeł i ciała wskazywał tylko i wyłącznie na chęć obrony. Stąd też na twarzy dziewczyny pokazał się wyraz przerażenia, gdy atakująca kończyna zwyczajnie pękła. Nawet nie przejęła się faktem, że całe pióra ma teraz upaćkane tym świństwem. Zablokowała też kolejny atak, jednak zaraz potem opuściła skrzydła, zostając jednak w anielskiej postaci. Kątem oka widziała, że obydwa wilki coś kombinowały - tym lepiej dla niej, może poszli po rozum do głowy i postanowili się wedle prośby ewakuować, skoro mieli taką szansę. Dlatego też musiała nadal utrzymywać na sobie uwagę istoty, dbając o to, by tamtym zostawić wolną drogę.
- Opuszczam skrzydła... - zaczęła łagodnie, choć trochę drżącymi głosem i podniosła się z ziemi, składając skrzydła na plecach, tak że teraz już nie chroniły jej przed niczym. - To nie było specjalnie, przepraszam. - głos Nefilim był szczery i pełen żalu, nawet jeśli jej serce nadal biło bardzo szybko. Tak czy siak jednak uspokajało się powoli, gdy dziewczyna podjęła już decyzję.
- Bo nie każdego Los obdarzył mądrością. - odparła na pytanie Drzewa, czując, jak wyrzuty sumienia rozdzierają jej serce. Popełniła błąd i była tego świadoma. - Gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym to.
❝ Hope is only thing stronger than fear❞ I am the voice in the wind and the pouring rain, I am the voice of your hunger and pain. I am the voice that always is calling you, I am the voice - I will remain. I am the voice of the past that will always be filled with my sorrow and blood in my fields. I am the voice of the future - bring me your peace...

Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo