[Cytuj]
Gdy Lavi był bardziej wulgarny, powiedziałby, że zaczęli trochę od dupy strony. To tak jakbyś zdzielił kogoś kijem baseballowym w łeb tylko po to, by po chwili zapytać: „A tak w ogóle to jesteś za Lechem czy Wisłą?” Spojrzał się ciekawie na usłyszaną informację, czyli nie tylko on był tutejszy. A skoro tak.. to jakim cudem na siebie wcześniej nie wpadli? York liczył ile..? Sto tysięcy ludzi zaledwie? Może ciut więcej. A skoro spotkali się już drugi raz w przeciągu kilku dni, to zastanawiało go niemiłosiernie czemu nie wypatrzył blondyna wcześniej w tłumie. Cóż, nie ważne, należało cieszyć się tym, co miał.
Niepewnie splótł ich palce, nie bardzo wiedząc, czy dobrze robi. Niby pragnął dystansu, chciał uniknąć rollercoastera na rzecz spokojnej wędrówki wspólnie do góry, a jednak było w chłopaku coś, co powodowało, że krew burzyła mu się znowu w żyłach. Dłoń Alvina okazała się dziwnie chłodna, wręcz ..trupio zimna. Zmarszczył brwi, gdy kropki powoli zaczęły składać się w całość. Wolał się mylić, ale jak to mówią w domu, ostrożności nigdy za wiele.
- Może omówimy to przy kolacji? Znam dobrą miejscówkę, gdzie serwują kuchnię tajską. Chyba że masz ochotę na coś innego, dla mnie to nie problem.
Sam w życiu by tego nie przełknął. Jednakże to był jedyny sposób, jaki znał, by zweryfikować informację. Ewentualnie zawsze zostawało skrzywdzić Przyziemnego, ale jeżeli ma rację.. to obawiał się, że mogło mieć nie takie skutki, na jakie liczył.
 

Bevin's Sugar Daddy

999



Bevinek 4eva






[Cytuj]
xxxx
 

[Cytuj]
Przychodzą niekiedy takie dni i noce, gdy nie wiesz, gdzie się podziać, co ze sobą zrobić. Odkąd zdecydował się wrócić do York, jeszcze nigdzie nie udało mu się zagrzać miejsca na tyle, żeby rzeczywiście poczuć, że znowu jest w domu. Mieszkał tu przecież dziesięć lat, prawda? W Kazachstanie spędził dzieciństwo, choć siłą niemowlęcej rzeczy większości nie pamiętał, przez co nie zdążył się wcześniej do niego przywiązać, przez lata kojarząc ojczyznę z towarzystwem swojego dysfunkcyjnego ojca.
Wiele zdążyło zmienić się przez ostatni rok. Teraz był niemal rozdarty między jednym a drugim krajem, gdy już udało mu się poznać Ałgę z perspektywy człowieka dorosłego. Może wyjeżdżając stamtąd jako młodzik nie miał za dobrych wspomnień, ale teraz kojarzyła mu się najlepiej: z ukochaną siostrą, z długimi rozmowami ze szwagrem, z opieką nad ich gromadką dzieci, które pokochał jak własne.
Wrócił dla lepszych perspektyw.
A przynajmniej tak sobie to tłumaczył.
Wciąż wisiała nad nim potrzeba przesyłania pieniędzy rodzinie. Mocno wierzyli, że wróci na studia i je skończy - wcześniej nie miał nawet po co wracać. Siostra twierdziła, że marnuje się na pracy w ich sklepie ze swoją znajomością angielskiego. Mógł pojechać do stolicy, mógł też zwiedzić Rosję, bo i rosyjski znał naprawdę nieźle, czemu więc wrócił do York?
Miał swoje powody, o których wolał nie wspominać. Powiedzmy, że to sentyment go tutaj przywiódł. Pewny grunt, znajomość okolicy, niedokończone studia. Wrócił szybciej, żeby zdążyć się ponownie zadomowić przed rozpoczęciem nowego roku, odnowić stare kontakty, znaleźć legalną pracę, nie dotykać się tego, co nielegalne. Zobaczymy, jak mu to pójdzie.
Mefisto zobaczył w momencie, w którym nalepiał ostatnią samotną ulotkę, kierując się potem w stronę pobliskiego pubu. Zainteresował się nią z zasady, podchodząc bliżej, gdy tylko mężczyzna się oddalił. Praca na budowie. Wsparcie. Stawka niewielka, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Nigdy nie robił w tej branży, więc nie oczekiwał cudów wianków. Lubił zbierać różnorakie doświadczenie, stąd pracował już w tak wielu branżach, że z trudem przychodziło mu je powymieniać. Poznanie swojego pracodawcy za jednym zamachem mogłoby się zdać na plus, dlatego ruszył w stronę pubu, licząc na to, że gość nie poszedł się z kimś spotkać. Może poświęci mu kilka minutek?
Poznał go po koszulce. Siedział sam przy barze, a barman szykował dla niego zamówienie. Ravil przez dłuższą chwilę się wahał, ale koniec końców stwierdził, że nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie. Jeśli zniechęci go brakiem doświadczenia, może gadaną go namówi na przyjęcie gościa ze świeżą wizą. Przynajmniej umie mówić po angielsku.
Usiadł obok i położył na blacie zerwaną wcześniej ulotkę.
- Oferta aktualna?
 

Alexa Nightwind

26



Ciemna jest noc, rój gwiazd nad nami, po niebie płynie ciasto z rodzynkami.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Ismena
/w przeddzień poznania Doriana

Lexa musiała wyrwać się dziś do jakiegoś pubu, tego była pewna. Kilka godzin temu rodzice radośnie oznajmili jej, że już jutro późna swojego kandydata na męża, a nie miała zamiaru znosić tej myśli przez cały dzisiejszy wieczór na trzeźwo.
Wkurwiało ją niemiłosiernie, że jej życie z góry jest już zaplanowane i ona nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia, ale co mogła poradzić. Nie mogła przeciwstawić się ani matce ani ojcu, musiała ślepo ich słuchać, robić wszystko, czegokolwiek by sobie nie wymyślili... a ostatnio na jej nieszczęście ubzdurali sobie, że jest w idealnym wieku by wyjść za mąż.
Weszła do pierwszego lepszego pubu na jaki trafiła, nawet nie zwracając uwagi na nazwę. Miała jasny i konkretny cel. Oby tylko nie wpadła tu na nikogo z Instytutu, bo wtedy z całą pewnością będzie miała ogromne kłopoty... Idealni Państwo Nightwind urządzą jej awanturę stulecia, jeśli dowiedzą się, że Lex staje się alkoholiczką.
Usiadła przy barze, zamówiła sobie na początek jakiegoś drinka, chcąc dopiero później przejść do czegoś mocniejszego. Przez cały czas zastanawiała się, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień i jaki do cholery jest ten facet, z którym ma spędzić resztę swojego nędznego życia... szczerze mówiąc bała się, bo nie miała pojęcia, czego się spodziewać. Choć ostatnimi czasy było jej jeszcze ciężej niż zwykle, chyba nigdy przedtem nie czuła się aż tak samotna i zagubiona jak dzisiaj...
 

Nyx Hargreaves

20



Take me back to my Havana







[Cytuj]
Multikonta: Margaret, Shantae, Kieran, Noah
// Po rozmowie z Jeffem //
Dzień zapowiadał się wyjątkowo nudno. Z powodu problemów z kanalizacją, w ośrodku w którym pracowała, odwołano dzisiejsze zajęcia, w związku z czym Nyx nie szła dzisiaj do pracy. Jeffrey miał jakieś sprawy do załatwienia, z resztą, w całym tym Instytucie robili mu jakieś cholerne problemy, wiedziała, że chodziło o jego córkę, ale nie posiadała żadnych konkretnych informacji więcej. Z resztą, nawet jakby Blauerwasser zaczął jej wyjaśniać o co chodzi w tym wszystkim, pewnie i tak zgubiłaby się przy piątym czy szóstym słowie.
Jako, że Jeffa nie było w domu, a Tequila znów gdzieś się zawieruszyła, Nyx postanowiła wyjść na miasto coś zjeść, będąc przy tym niebywale ostrożna. Prawdę mówiąc, ta sytuacja w mieście była nieprzyjemna, ale to nie zmuszało jej do tego, aby siedziała w domu. Najpierw zjadła coś na mieście, a potem ruszyła do baru, gdzie miała ochotę na jakiegoś drinka.
Weszła do środka, rozejrzała się. Większość stolików była już zajęta, a ona po prostu skierowała swoje kroki do baru. Nie było tam zbyt wiele miejsc, ale Nyx zauważyła dziewczynę ze znakami, takimi jak miał Jeff. Nie widziała jej wcześniej, prawdę powiedziawszy, ale teraz zaczęła się zastanawiać, jak głęboko może być posunięta świadomość członków tej organizacji, ile o sobie wiedzą, co takiego można, a czego nie można im powiedzieć. Może dzielą się swoimi wiadomościami?
Zamówiła sobie drinka i wbiła spojrzenie gdzieś w twarz tej kobiety. Prawda jest taka, że znaki nie były łatwe do ukrycia, może i jeśli by się jakoś postarała je zamaskować, to może… Jeffrey’owi nie udało się jeszcze ukryć wszystkich, więc pewnie bez względu na to, co dziewczyna miała na sobie, jakiś tam znak widziała. Sączyła powoli drinka nie spuszczając z niej wzroku i nawet się nie krępowała w tym, co robiła.
 

Alexa Nightwind

26



Ciemna jest noc, rój gwiazd nad nami, po niebie płynie ciasto z rodzynkami.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Ismena
Lexa zazwyczaj nawet nie starała się ukryć swoich run paradując po mieście. Jeśli w pobliżu kręciły się jakieś demony to wyczułyby ją tak czy inaczej a śmiertelnikom wmawiała, że przechodziła okres buntu dlatego tatuaże zdobiły większą część jej ciała. Zazwyczaj działało... chyba, że miała akurat do czynienia z Przyzmienymi ze Wzrokiem, ale na takich nie trafiała zbyt często. Zresztą w tej chwili niezbyt ją to obchodziło, tak samo jak wszytko inne poza jej kieliszkiem - bo teraz już przerzuciła się na wódkę. Kolorowymi drinkami raczej nie upiłaby się zbyt szybko.
Była już lekko wstawiona, to akurat nie uległo najmniejszej wątpliwości. Troszkę kręciło jej się w głowie, jednak w dalszym ciągu trzymała się na krześle w pozycji siedzącej a to oznaczało, że mogła pić dalej i nie martwić się niczym poza tym cholernym ślubem, który zbliżał się nieuchronnie.
Dopiero po dłuższej chwili zauważyła, że jakaś dziewczyna siedząca niedaleko przez cały czas mierzy ją wzrokiem. Na początku Lexa starała się ją ignorować, jednak po jakimś czasie to się zaczęło robić trochę creepy.
- Dlaczego się na mnie patrzysz? Mam coś na twarzy? - zapytała Nightwind, odwracając się w jej stronę. Słychać było w jej głosie, że nie jest do końca trzeźwa, jednak była jeszcze na tyle przytomna, by móc normalnie rozmawiać. Jeszcze.
 

Nyx Hargreaves

20



Take me back to my Havana







[Cytuj]
Multikonta: Margaret, Shantae, Kieran, Noah
Obserwowanie upijającej się dziewczyny było ciekawym zadaniem. Ciekawe czemu tak się działo, że Nefilim chodzili do zwykłych barów i zalewali się kolejnymi dawkami alkoholu. Nyx cały czas sączyła z wolna jedną porcję. Może ta dziewczyna przed nią też miała problemy takie jak Jeff? Nie sądziła, co prawda, żeby ?owczyni posiadała dzieci i to one były źródłem jej kłopotów, ale któż ich mógł tam wiedzieć. Zasady panujące w ich świecie były dla Nyx niezbyt jasne, więc powinno się jej to wybaczyć. Dziewczyna wyglądała na lekko wstawioną, kiedy w końcu zauważyła, że jest obserwowana przez Nyx. Rudzielec spoglądała na nią uważnie, nie odrywając wzroku, co jakiś czas tylko unosząc szklankę ku górze, aby napić się odrobiny alkoholu. Skoro już miała przed sobą innego przedstawiciela tej rasy, raczej powinna zachować trzeźwość umysłu. Jasne, wiedziała, że Jeffowi nie spodoba się to szukanie przez nią atrakcji czy odpowiedzi, ale chciała wiedzieć, ba, musiała!
- Bo jesteś jedną z nich… – stwierdziła nieco ściszonym głosem. Nie będzie się ukrywała, nie ma co, w końcu właśnie dlatego tak się na nią patrzyła… Szczerze mówiąc, nie zdziwiłoby jej, gdyby się okazało, że to jakaś z misji Nefilim, chociaż… Czy pracodawcy nie spoglądali krzywo, jak ktoś pił na służbie? – Wszystkich Was się tak czepiają i robią problemy? – spytała przekręcając lekko głowę w bok. Miała nadzieję, że chociaż trochę rozjaśni jej sytuację.
 

Alexa Nightwind

26



Ciemna jest noc, rój gwiazd nad nami, po niebie płynie ciasto z rodzynkami.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Ismena
Cóż, Nefilim podobnie jak ludzie mieli swoje problemy, jedni radzili sobie z nimi lepiej a inni - jak doskonale widać na przykładzie Lexy - gorzej. ?owcy mieli jednak o tyle gorzej, że oprócz codziennych problemów, takich jak właśnie nadgorliwi rodzice panny Nightwind, mieli na głowie całe hordy demonów radośnie spacerujących sobie po tym świecie. Czasami naprawdę było ciężko, a potem się dziwić, że Nefilim także szukają pocieszenia w kieliszku. Nie dało się ukryć, że pod bardzo wieloma względami byli bardziej ludzcy niż anielscy, przeżywali ludzkie problemy, emocje.
Lexi czuła się w tym momencie troszkę stalkowana, bo jej zamroczony alkoholem umysł początkowo nie ogarnął, że może chodzić o doskonale widoczne na odkrytych rękach i szyi runy. Nie pomyślała też w pierwszej chwili, że Przyziemna może wiedzieć więcej niż jej się wydawało na początku. Ostatnimi czasy starała się za dużo nie myśleć.
Normalnie (czytaj na trzeźwo) na pewno zareagowałaby w zupełnie inny sposób i udawała, że wcale nie wie, o czym dziewczyna właściwie mówi. Teraz jednak, gdy procenty już trochę uderzyły jej do głowy, nie widziała żadnych przeciwwskazań do pogawędki z Przyziemną o problemach z życia Nocnego ?owcy.
- Nas? W sensie że Nefilim? Wiesz o Nefilim? - zapytała, nieco niewyraźnie. Wlała w siebie kolejny kieliszek wódki, po czym poprosiła barmana o jeszcze jeden. - A żebyś wiedziała. Całe nasze życie to jeden wielki problem... zwłaszcza jeśli ktoś próbuje ci to życie układać za ciebie - nie wiedziała, jakim cudem dziewczyna wyczuła, w czym rzecz, jednak to nieważne. Ważne, że Lexa miała teraz komu się wygadać, choć rozmowy na takie tematy z obcymi Przyziemnymi były conajmniej lekkomyślne.
 

Nyx Hargreaves

20



Take me back to my Havana







[Cytuj]
Multikonta: Margaret, Shantae, Kieran, Noah
Nyx miała raczej spokojne życie, pomijając mord dokonany przez ojca na jej matce i parę innych atrakcji. Była sobie wojownikiem w swoim świecie, nie walczyła z demonami czy innymi, dziwnymi stworzeniami, ale nadal była wojownikiem. Uczyła sztuki walki, jednocześnie samoobrony, co było dość istotne. Trzeba było wiedzieć jak kopać tyłki przeciwników, albo jak sobie radzić z nadgorliwymi typami w barze. Nie miała boskiej pomocy jakichś tam znaków, których nie ogarniała, więc wszystko pokładała w swojej sile i energii.
- Wiem o Nefilim, po tej całej chorobie jakoś tak… wiem o wszystkim. – mruknęła poważnie, taksując ją wzrokiem. Przecież nie wsypie Jeffrey’a. Nie była głupia, no ja proszę. Nie dość, że miał problemy przez swoją córkę, to jeszcze miałaby mu dokładać? Raczej broniła ich prywatności, tym bardziej, że zależało jej na chłopaku bardziej niż na kimkolwiek innym, kiedykolwiek. Ta dziewczyna wydawała jej się być interesująca, a do tego… jakaś taka dziwnie smutna, szczególnie kiedy odezwała się po raz drugi. Nyx ściągnęła brwi.
- Jak to układać za Ciebie? – spytała przekręcając lekko głowę w bok. To wydawało się być interesujące. Czyżby ktoś w życie jej i Jeffa też mógł ingerować? Też mogli podjąć decyzję za nich, kompletnie nie licząc się z tym, co oni czują? Tego by się po nich nie spodziewała. Jeff coś mówił o miłości, że jak Nefilim się łączą to na zawsze, a oni tutaj mieliby coś kombinować, układać komuś życie? Miała nadzieję, że dziewczyna jakoś jej to bardziej rozjaśni.
 

Alexa Nightwind

26



Ciemna jest noc, rój gwiazd nad nami, po niebie płynie ciasto z rodzynkami.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Ismena
Lexa, w obecnej sytuacji i stanie nie wnikała w prawdziwość słów śmiertelniczki, w tej chwili można by jej było wmówić naprawdę wiele i Nightwind zamiast się kłócić czy dociekać pewnie po prostu by przytaknęła. Inna sprawa, że następnego dnia pewnie i tak będzie niewiele pamiętać, jak zawsze po intensywnym odstresowywaniu się w barach - bo Lexa, próbując się oszukać wmawiała sobie czasem, że to nie nałóg i że tylko potrzebuje na chwilę uwolnić się od stresu. Sama jednak nie potrafiła sobie zbytnio uwierzyć w te głupoty. Miała problem z alkoholem i jeśli szybko z tym nie skończy, za kilka lat może stoczyć się całkowicie.
- Moi rodzice - wybełkotała. Zamilkła na moment, próbując się skupić, by poskładać jakieś sensowne zdanie. - Oni myślą, że jestem ich cholerną marionetką i że tylko oni mają prawo decydować o moim życiu. Ja nie mogę mieć swojego zdania - wyrzuciła z siebie to, co już od najwcześniejszego dzieciństwa leżało jej na sercu. Wypiła kolejny kieliszek wódki, poprosiła o następny. Znowu. Potrafiła tak pić naprawdę bardzo długo. - Chcą mnie wydać za mąż. Za jakiegoś faceta, którego nigdy nawet nie widziałam na oczy. Chodzi im o jego nazwisko - oznajmiła, bo to również musiała z siebie wyrzucić. Jakby nie patrzeć, niechciane małżeństwo było w tej chwili jej problemem numer jeden.
 

Nyx Hargreaves

20



Take me back to my Havana







[Cytuj]
Multikonta: Margaret, Shantae, Kieran, Noah
Rodzice. Temat drażliwy dla Nyx. Kobieta Nefilim powinna cieszyć się, że ich ma. Z rodzicami zawsze były jakieś spięcia, czasem większe, czasem mniejsze, to naturalne. Ona swoją mamę pamiętała jak przez mgłę, chociaż cały czas miała przed oczami obraz jej uśmiechniętej twarzy. Tęskniła za nią i często zastanawiała się, jak to byłoby, gdyby jej ojciec nie dopuścił się do tej zbrodni. Wysłuchała jednak dziewczyny od początku do końca i westchnęła cicho, przysuwając się bliżej.
- Co to, jakieś średniowiecze? – spytała marszcząc brwi i dopijając swojego drinka. Od razu wzięła kolejnego i wypiła z niego kilka łyków. Spojrzała na nią. – Może nie będzie tak tragicznie? Poznaj go, spróbuj, może nie okaże się być taki zły… Znam dobrze jednego Nefilim i… chyba go kocham. – stwierdziła uciekając gdzieś wzrokiem. Nyx nie była uczona miłości, ciotka nie mogła jej tego zapewnić, więc uczucie, które dzieliło ją z Jeffrey’em było raczej jedną wielką niewiadomą. Westchnęła cicho.
- Rodzice… Wiesz. Są jacy są. Mój ojciec był sadystą, znęcał się nad moją mamą. Jak miałam pięć lat, zadźgał ją. – powiedziała ciszej, ze smutkiem w głosie i napiła się nieco alkoholu. – Wychowała mnie ciocia, ale to nie to samo… Chciałabym ich mieć, ale wiem, że nie odzyskam. Nic nie zmieni tego, że on był nienormalny i zgnił w więzieniu, zmarł tam… Nic też nie wróci jej życia. Czasem trzeba przełknąć gorzkie słowa, bo lepiej, żeby mieszali i utrudniali życie, niż żeby ich w ogóle nie było… Przecież nie chcą dla Ciebie źle, żaden rodzic nie chce. – stwierdziła po chwili i dopiero wtedy podniosła na nią wzrok. To było jej zdanie, ale tylko dlatego, że ona nigdy nie miała rodziców.
 

Alexa Nightwind

26



Ciemna jest noc, rój gwiazd nad nami, po niebie płynie ciasto z rodzynkami.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Ismena
Lexa zdawała sobie sprawę, że niektórzy nie mają rodziców w ogóle i uważają, iż ona powinna się cieszyć skoro ich ma... jednak większość tak naprawdę nie znała sytuacji i nie wiedziała, że państwo Nightwind, pomimo stwarzanych pozorów, tak naprawdę nie kochali swojej córki.
- Bardzo trafna uwaga. Tak się właśnie czasem czuję... jak w cholernym średniowieczu - potwierdziła, wypijając następną kolejkę. Lekko zakręciło jej się w głowie, jednak przytrzymała się blatu baru, co dalej pozwalało jej siedzieć na tym krześle w miarę prosto. - Rodzice wybrali go ze względu na prestiż jego rodu, więc na pewno jest zadufanym w sobie dupkiem - oznajmiła, choć nie zdawała sobie kompletnie sprawy, jak bardzo się w tym momencie pomyliła. - Poza tym ja go nie kocham - trudno, żeby tak było, skoro nawet go nie znała... nie przypuszczała jednak, że nagle poczuje coś do pana Herondale'a tylko dlatego, że ma zostać jego żoną. Nie dało się zakochać się w kimś na życzenie.
Jej następne słowa trochę Lexę zaskoczyły, bo w życiu nie wpadłaby na to, że siedząca obok Przyziemna mogłaby mieć bliskie relacje z jakimś Nefilim.
- Cóż... mam nadzieję, że jego rodzice nie są tacy jak moi i nie wybrali mu już innej kandydatki z dobrego rodu - skrzywiła się z obrzydzeniem, wypowiadając dwa ostatnie słowa. Jakby dobre nazwisko mogło zastąpić komuś miłość.
- Och... tak strasznie mi przykro - powiedziała pełnym współczucia głosem, kiedy nieznajoma powiedziała jej o swoich rodzicach. W pierwszym odruchu Lexa miała ochotę podejść i ją przytulić - alkohol sprawił, że obudziła się w niej głęboka empatia - jednak obawiała się, czy jest w stanie stanąć, iść w miarę prosto i nie przewrócić się po drodze, koniec końców została więc na swoim miejscu. - To okropne, nie chcę sobie nawet wyobrażać, przez co musiałaś przechodzić... Jednak nie znasz moich rodziców i nie wiesz, jak wygląda sprawa. Oni... oni mnie nie kochają. Nigdy mi tego nie powiedzieli, a tym bardziej nie okazali. Dla nich liczy się tylko dobre imię rodu, nic więcej.
 

Nyx Hargreaves

20



Take me back to my Havana







[Cytuj]
Multikonta: Margaret, Shantae, Kieran, Noah
Rodzina to zawsze był trudny temat, taki nie do ogarnięcia, prawdę mówiąc. Jedni mieli lepiej, inni mieli gorzej. Ale żeby traktować dzieci jak jakichś niewolników? No kurde. To, że rodzice mieli jakieś widzimisię nie znaczyło od razu, że mieli prawo niszczyć życie swoim dzieciom! Przecież ta dziewczyna raczej nie wyglądała na buntowniczkę, no może trochę, patrząc na to, że zalewała się alkoholem w barze, bo rodzice postanowili wydać ją za mąż. W każdym razie, przecież miała jakieś prawa. Z tego co Nyx się orientowała, były normalne rodziny w tym całym świecie, gdzie rządziło Clave. Margaret i Finlay wzięli ślub z miłości, później Jeff dostał zaproszenie na drugi ślub, brata jego przyjaciółki, a on i tamta dziewczyna, Shantae chyba, też brali ślub z miłości. Co to miało w ogóle być? Równi i równiejsi? Chyba, że tamci byli mniej znaczący, skoro mogli wziąć ślub kimś dlatego, że go pokochali. Nyx tego nie ogarniała, serio.
Prawdę mówiąc, skoro tak bardzo chcieli ją uwalić z jakimś typem, mogliby być bardziej subtelni. Szczerze mówiąc, no… mogli to rozegrać inaczej, no ja błagam. Było wiele różnych możliwości, tyle opcji, tyle różnych rozwiązań. Mogli ich zapoznać, dyskretnie, mogli jakoś tak… skłonić ich ku sobie. Kto wie! Może przypadliby sobie do gustu? Chyba, że naprawdę nie robili sobie nic z jej zdania i po prostu olali ją ciepłym… wiadomo czym! Słabo, naprawdę słabo.
- To naprawdę słabe… Serio. Nie możesz jakoś się od nich odciąć? Wylać na nich? Weź ślub z kimś innym i powiedz, że nie możesz wyjść za tamtego, bo będziesz żoną innego. Proste. – Nyx zaśmiała się, chcąc rozluźnić nieco sytuację. Nie ma co się smutać, na pewno coś wymyślą, a to opcja wydawała się być nawet całkiem, spoko… jej zdaniem, przynajmniej.


(sorry, za chaos)
 

Alexa Nightwind

26



Ciemna jest noc, rój gwiazd nad nami, po niebie płynie ciasto z rodzynkami.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Ismena
No właśnie, sto procent racji - dzieci nie były niewolnikami i miały prawo o sobie decydować, zwłaszcza, jeśli były już dorosłe. Tak to właśnie funkcjonowało, ale na pewno nie w rodzinie Nightwind. Carietta i Paul mieli swój światopogląd, swoje racje, swoje ideały i nikt ani nic nie było w stanie zmienić ich zdania w jakiejkolwiek kwestii. Jeśli wymyślili sobie, że ich córka zostanie żoną Doriana Herondale'a to tak właśnie się stanie... w przeciwnym razie już nie będą mieli córki.
- Nieposłuszeństwo w moim przypadku grozi wydziedziczeniem, pewnie także odebraniem run i hańbą do końca życia - stwierdziła z rozgoryczeniem w głosie. Jej rodzice byliby w stanie to zrobić, tego była pewna. Ojciec nie raz groził jej, że ją wydziedziczy, jeśli spróbuje mu się stawiać. Już sama nie wiedziała, co byłoby gorsze... była przyparta do przysłowiowego muru, miała dwie opcje z których każda wydawała się równie paskudna. - W tym przypadku nie ma dobrego rozwiązania. Najprościej mówiąc, mam w życiu przejebane - trochę już bełkotała, ale mimo wszystko całkiem do rzeczy. Skoro miała wreszcie okazję wyrzucić z siebie wszystko, co dręczyło ją od lat, to miała zamiar to zrobić. - Barman, poleeeej! - wydarła się nagle do faceta za barem, wyciągając w jego stronę kieliszek. Kiedy ten został już napełniony, Lexa chwyciła go lekko drżącą ręką i machnęła nim w stronę swojej rozmówczyni, jakby chciała wznieść toast.
- Za moich cudownych rodziców i najlepszy ślub roku! - zawołała głosem wręcz ociekającym ironią, po czym wypiła całą zawartość kieliszka.
 

Nyx Hargreaves

20



Take me back to my Havana







[Cytuj]
Multikonta: Margaret, Shantae, Kieran, Noah
Współczuła dziewczynie. Nikt nie powinien być zmuszanym do wyjścia za kogoś za mąż. Żadna kobieta nie powinna być traktowana w ten sposób. Ta sytuacja też miała dwie strony medalu, choć było to ryzykownymi możliwościami. Lexa mogła podjąć tego ryzyka i spróbować. Może okaże się, że ten cały jej przyszły mąż jest naprawdę fajnym gościem i wiele ich połączy. To ta bardziej szalona możliwość, ale nie mogła zakładać z góry, że to typek, co połknął kij od szczoty i nie wie jak ma się zachować przy kobiecie. Warto to było wspomnieć o tym, że nawet jak ludzie brali śluby z miłości, nie mogli wiedzieć co ich czeka w przyszłości. Przykładowo jej rodzice. Jej mama kochała tego zwyrodnialca, a on ją zabił. Jak widać jednak, jej rozmówczyni nie miała ochoty ani na wydziedziczenie, ani na obdarcie z run, ale to samo w sobie brzmiało okropnie. Nawet nie chciała wiedzieć na czym ten proces polegał, Jeffrey’a też nie będzie pytać, bo zacznie dociekać, skąd w ogóle wzięły jej się takie pomysły.
- Mówię Ci, spróbuj z nim… Może się okaże jakąś miękką fają, którą ułożysz sobie tak, jak chcesz i będzie na Twoje zawołanie? – mruknęła i roześmiała się, nieco podbita. Nie do końca świadoma tego, co w ogóle wygaduje. Miała jednak inny obraz bogatych dupków, a raczej dzieci bogatych dupków. Niezaradne życiowo, niewiele potrafiące, czasem trafiały się takie osobniki, szczególnie z tych wyższych z najwyższych sfer, którzy nie wiedzieli nawet jak się obejść z kobietą, więc spełniali ich zachcianki. Dobrze, że Jeff nie miał takich problemów, nie chciałaby, aby coś ich rozdzieliło.
- A może jest zajebiście przystojny? Albo wiesz… Taki no… Jak Jeffrey. – Dodała. Chyba właśnie wypaplała za dużo, ale była podpita i tego nie kontrolowała. – Znam jednego Nefilim i jest naprawdę całkiem… całkiem spoko. – powiedziała po chwili. Nie wiedziała czy ta dziewczyna przed nią zna Jeffa czy nie, ale lepiej, żeby to nie wyszło na jaw za bardzo. – Nyx jestem… tak w ogóle. – przedstawiła się w końcu, skoro już rozmawiały…
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo