To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Shadows of York
Shadow York, forum PBF osadzone w świecie opartym o twórczość Cassandry Clare `Dary Anioła`.

Święto Lata - Sadzawka

Oliver Moretta - 2020-08-10, 00:33

Czy ta wróżka w ogóle cokolwiek ogarniała? Nie. Wyglądało, jakby urwała się z nie tej choinki, co trzeba. Najpierw pierdzieliła coś o strachu wobec niej, a teraz ubzdurała sobie, że chcieli się utopić. Albo na serio tak uważała, albo naprawdę dobrze udawała debilkę. Obie opcje były równie przerażające, co nieprawdopodobne. Plusem tej sytuacji było to, że Olek zaczął w miarę kontrolować swój oddech. Wciąż czuł się ogłuszony, odrealniony, ale przynajmniej najgorsza część ataku paniki zniknęła. - Nikt nie chciał nikogo zabić w twojej sadzawce. - Jego ton głosu wciąż był pusty, niemal zimny. Jakby kolejny raz oderwano mu kończynę. Najpierw runy, teraz wampiryzm. Nic dziwnego, że był kompletnie sparaliżowany. Nawet słońce przestało go cieszyć, skoro by je czuć, musiał oddać część siebie. Na to się nie pisał i nikt nie wspomniał w zaproszeniu do Wróżkowa o tym, że zacznie ich prześladować i okaleczać jakaś dzika kobieta.
Jean-Philippe Moreau - 2020-08-10, 23:23

-Czy wodorosty zupełnie zastąpiły zawartość pięknej główki? - Uniósł drwiąco brew - wampiry się nie topią. Gdybym chciał go zabić oderwałbym mu głowę i zabarwił twoją kałużę krwią. A jak promyczek słusznie zauważa, żaden z nas nie pragnie śmierci drugiego - warknął gniewnie. Wróżki, jako gatunek, zaczynały się ostatnio znajdować na jego liście równie nisko co anielskie kurczaki, o nie rokowało zbyt dobrze dla jego ewentualnych, przyszłych znajomych -czego od nas chcesz, wiedźmo? I czego się spodziewałaś? Że jak odbierzesz istocie jej znaczenie, to rzuci ci się do stóp? - Prychnął. Nienawidził zabaw jego kosztem, zwłaszcza w wykonaniu magicznych pomiotów. A ta panna jeszcze dodatkowo działała mu na nerwy -ciekawości i pytań? Nie ciekawi mnie ani twoja magia, ani twoje jestestwo. Nie mam też żadnych pytań, oprócz wskazania mi drogi od wyjścia i do normalności - wylazł w końcu na brzeg, pozwalając obeschnąć również spodniom. Zupełnie zapomniał o problemie marynarki i w najmniejszym stopniu nie przejmował się brakiem koszuli.
Czy mógłby się obudzić z tego koszmaru?

Mistrz Gry - 2020-08-12, 00:07

Kobieta zacmokała niezadowolona z czegoś i pokręciła głową. Najwyraźniej jedyne, co mogła otrzymać od tu zgromadzonych to czysty jad. Pożałowała znacznie, że odesłała tę młodziutką wampirzycę, bo ona jedyna nadawała się w ogóle do rozmów. Musiała też przyznać, że kiedyś miała lepsze zdanie o wampirach, które teraz leciało na pysk dosyć solidnie.
- Nie jesteś w stanie mnie obrazić, dziecinko, więc się nawet nie wysilaj. - machnęła znudzona rączką, kręcąc z lekkim politowaniem głową, choć na jej twarzy nadal błąkał się leciutki uśmieszek.
- Więc uważasz, że znaczysz tylko tyle, ile znaczy to, czym Cię uczyniono? Czy też że choroba tocząca Twe ciało definiuje to, czym jesteś? - zaciekawiła się. W końcu powiedział coś sensownego, na co mogła reagować. Wściekłość i pozostałe rzeczy jej po prostu nie ruszały, były zwyczajnie nudne. - Droga do wyjścia jest dokładnie w miejscu z którego przyszedłeś, a co do normalności, o której wspominasz... Czymże jest normalność? - pytanie pozornie było przecież bardzo proste, ale jednocześnie też trudne w tej prostocie. Zaciekawiona jednak torem, na który nagle skręciła dyskusja, wróżka wydawała się być nieco milsza i mniej chętna do zostawienia was w tym stanie, niż jeszcze chwilę temu. Czyżby to właśnie była droga do odzyskania waszych wampirzych jestestw?
- Nie lubię, gdy się ignoruje mnie tak ostentacyjnie. - dodała także zimno w stronę Alexa, gdy nie odpowiedział w żaden sposób na jej pytanie. Za to ogniki postanowiły wrócić do zabawy. Marynarka Żą uniosła się w górę, rozpostarta, podczas gdy ogniki ułożyły się w kształt człowieka, ubranego w skądinąd drogi ciuszek. Co zaskakujące, ogników zrobiło się również o wiele, wiele więcej i znalazły sobie nową zabawę, bo i czemu nie. Odleciały nawet z marynarką nad wodę, próbując wymyślić do niej spodnie.
______________
Ponieważ nadal jest to event, w dodatku z 5 osobami w temacie, MG ustala klasyczny czas na jedną turę 48h na odpis od wszystkich w temacie.

1 brak odpisu bez uzasadnienia - pominięcie bez konsekwencji

2 braki odpisu bez uzasadnienia - niewielka kara dla postaci, ucięcie szekli za event

3 braki odpisu bez uzasadnienia - out z eventu bez możliwości powrotu + kara dla postaci

Lydia - na życzenie gracza postać opuszcza event bez konsekwencji
Mel - graczka zdezaktywowała konto
Żą - pierwsze pominięcie
Alex - pierwsze pominięcie

Zastrzegam sobie również, że MG nie w każdej turze będzie ingerował w wydarzenia - po każdych 48h jednak pojawi się post zamykający turę, by szło to sprawnie, a nie trwało pół roku.

W razie pytań, wątpliwości, niejasności - zapraszam na dc White Wolf#6743

Jean-Philippe Moreau - 2020-08-13, 22:16

-Nie nazywaj mnie dziecinką, wiedźmo. Najlepiej w ogóle się do mnie nie zwracaj - odwarknął sucho -i nie interesuje mnie to, jak odbierasz moje słowa. I jesteś zdecydowanie zbyt mało bystra, żebym ci tłumaczył, że to nie jest choroba, wodoroście - tym razem jego ton również ociekał poczuciem wyższości. Nie zamierzał się bawić z wróżką w jej gierki - chciał wrócić do swojej normy i się wydostać z tego miejsca - normalności też nie pojmiesz, skoro odbierasz ją innym z taką lekkością i butą. Nie masz do tego prawa, wiedźmo -widząc utraconą marynarkę, zmełł przekleństwo w ustach, mrużąc oczy. Jak miał się nie wściekać? Spojrzał na Olivera przez ramię -wychodzimy stąd, promyczku? Wiedźma pewnie nie ma swojej władzy za granicami jej królestwa- ostatnie słowo wypowiedział z drwiną. Chciał wrócić do swojego nieśmiertelnego ciała, niepotrzebującego tego wszystkiego, czego potrzebował obecnie. Nienawidził śmiertelności, gardził nią, odrzucał ją w pełni świadomie.
Oliver Moretta - 2020-08-13, 22:37

Wróżka już kompletnie straciła nim zainteresowanie, więc wrócił do swoich rozważań, mnąc w dłoniach koszulę Jean. Przysłuchiwał się ich rozmowie, nie wykazując przesadnego zainteresowania tematem. No się wyzywali, no. Zarówno wampir jak i pani wodorost, mieli ogromne ego, które potrzebowało ujścia. On sam chciał po prostu stąd iść, obudzić się, uszczypnąć się. Jeśli chodziło o normalność, jako przyziemny nigdy tego nie zazna. W końcu przed śmiercią wcale nim nie był. Nie dość, że najpierw zabrano mu niebiańską krew, teraz zabrano mu także te demoniczną. Zerknął na Moreau, gdy ten się do niego odezwał. Tak, zdecydowanie wyjście stąd było najrozsądniejszą opcją. - Za tobą - mówiąc to wstał i wyszedł z sadzawki. Jean był badaczem, naukowcem, skoro on twierdził, że magia wróżek ma swoje granice, to znaczy, że tak było. A nawet jeśli nie, nie miał ochoty przebywać tutaj ani sekundy dłużej.
Mistrz Gry - 2020-08-14, 00:08

Wróżka milczała dłuższą chwilę. Jak na dłoni było widać, że dyskusja z wampirami była po prostu bez sensu. Oczywiście obelgi nie robiły na niej żadnego wrażenia, a nawet po jakże kreatywnym wyzwisku jej włosy przybrały kolor i kształt morskich wodorostów, bo czemuż by nie. Nie zamierzała ukrywać, że jest wodną istotą. Wstała więc ze swojego fotela, który oczywiście zaraz potem zniknął i bez żadnego słowa skierowała się po prostu do wody. Jednak gdy była w niej po pas, odwróciła się w stronę panów.
- A któż wam powiedział, że stąd wyjdziecie? Stąd nie ma wyjścia, chyba, że pani tego świata zechce was uwolnić... Lub ja otworzę wam przejście. - stwierdziła spokojnie, choć wydźwięk jej słów był jasny. - Może ktoś się nad wami zlituje. - uznała, po czym zwyczajnie zanurzyła się w wodzie całkowicie i rozpłynęła, zostawiając po sobie ciszę. Również ogniki podleciały na brzeg, zostawiając marynarkę i rozpłynęły się w ślad za swoją panią. Byliście więc sami, nawet rybki koi gdzieś sobie odpłynęły, z dala od was. Pani Jeziora straciła wami zainteresowanie.

//mg robi out, macie temat dla siebie. Oczywiście fabularnym "rankiem" zostaniecie wypuszczeni.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group