Chociaż naprawdę fajnie mi się tu grało i miło wspominam czas spędzony tutaj, to reaktywacja SY wydaje mi się być niczym próba reanimacji trupa niepierwszej świeżości. Chciałabym się mylić, ale biorąc pod uwagę ostatnie tygodnie, nie widzę tu przyszłości na dłuższą metę.
/MG

Wybór padł na ścieżkę - ta zaczęła prowadzić was wśród górskie szczyty. Podczas przyjemniejszych warunków atmosferycznych mogła posłużyć w celach głównie turystycznych - niezbyt stroma i dość szeroka. Teraz jednak podążanie nią sprawiało wam o wiele więcej trudności niż przeciętnemu turyście.
Minuta, druga, piąta... zakres widoczności zaczął znacznie spadać, zatrzymując się do około pięciu metrów w przód, a to wszystko z powodu spadających płatków śniegu, wirujących na coraz silniejszym wietrze. Przez większą część drogi na szczęście wiał wam w plecy, co w pewien sposób ułatwiało wędrówkę... nie licząc kilku poślizgnięć na lodzie ukrytym pod warstwą śniegu. Gorzej jednak z przywołanym demonem, bowiem nietoperek miał problemy z unoszeniem się w powietrzu w prostej linii, przez co jego użyteczność była poniżej przeciętnej.

Oboje rzućcie k10
Wyniki
1-4 - ślizgasz się na lodzie, co skutkuje niefortunnym upadkiem i stłuczeniem prawej ręki; dostrzegasz jednak, że w śniegu coś się świeci
5-8- ślizgasz się na lodzie i upadasz na dół pleców, co skutkuje bolesnym siniakiem
9-10 - nic tobie nie jest

/czas na odpis: 26.09.2020, godz. 00:30
blokuję bilokację na wydarzenia po sesji
w razie pytań - kontakt najlepiej przez discord: Rez#8613
/MG

Znajdujecie się na podnóżu gór. Pogoda raczej nie sprzyjała górskim wędrówkom - chociaż nie znajdowaliście się jeszcze w wyższych partiach, gdzie mogliście podejrzewać, że warunki atmosferyczne nie były lepsze niż te obecne. Zimny wiatr owiewał wasze twarze, a śnieg, wysoki do połowy łydki, ukrywał sobą co bardziej śliskie fragmenty podłoża, znajdujące się pod spodem. W powietrzu wirowały także jego płatki, zawężając pole widzenia, na razie nieznacznie, ale z każdą chwilą przybywało ich.
Jedynej ścieżki, jaką mogliście podążać, nie było widać na pierwszy rzut oka - jednak po bardziej uważnej obserwacji można było dojrzeć ją spod warstwy śniegu - przede wszystkim dzięki łagodniejszemu wejściu, prowadzącemu wśród górskie szczyty.
Zawsze jednak można zboczyć i udać się w lewo lub prawo, na szerokie równiny, pokryte śniegiem. Po obserwacji teren mógł wydawać się pusty, jednak na pewno przeprawa przez niego mogła być znacznie prostsza niż błądzenie po górach.

/proszę o wypisanie ekwipunku
blokuję bilokację na wydarzenia po sesji
w razie pytań - kontakt najlepiej przez discord: Rez#8613
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Czary tropiące nie wykazały niczego niepokojącego. Wiedźma może i poczułaby coś w rodzaju ulgi, jednak silniejsze było zmęczenie, które niwelowało jakiekolwiek inne odczucia. Rez kontynuowała rzucanie zaklęć aż do momentu, kiedy poczuła, że już więcej nie da rady, przez co zostały niezbadane tylko tych kilka miejsc, gdzie demoniczna aktywność była najmniejsza.
Odczytywanie znaków przyniosło nieco więcej informacji, chociaż te dawały więcej pytań niż odpowiedzi. Już sama mieszanka języków była dość interesująca - o połączenie aramejskiego z hebrajskim mogła zrozumieć, w końcu należały one do tej samej rodziny, to rumuński stanowił do tego nietypowego dodatek. Literka po literce, udało jej się rozszyfrować zapisane słowa, które też zaraz sobie zanotowała, wraz z notatkami i własnymi wnioskami.
Więcej nie będzie w stanie wyciągnąć z lustra ani dowiedzieć się więcej, więc jej praca na razie została zakończona. Wzięła laptopa oraz kartkę z notatkami, po czym wyszła z piwnicy.

/zt
Wrzesień


Kto: Nerezza & Sia
Gdzie: Dolina
Opis: Spotkanie wilkołaczki.
Data: 11/09/2020
Trwa

Kto: Nerezza
Gdzie: Dom
Opis: Badanie lustra
Data: 17/09/2020
Zakończone

Kto: Sif & Hania
Gdzie: Lamplight
Opis: Poznanie nowej wilkołaczki.
Data: 25/09/2020
Trwa



SESJE MG

Kto: Way & White
Gdzie: Dom Waya
Opis: Szukanie kamyczka.
Data: 05/09/2020
Zakończone

Kto: Nithral & Shar
Gdzie: Góry
Opis: Szukanie kamyczka.
Data: 22/09/2020
Trwa

Kto: Way
Gdzie: Dom Waya
Opis: Rozmowa z Prządkami
Data: 24/09/2020
Trwa
Po tym, czego zdołała się dowiedzieć o lustrze, nie miała ochoty się do niego zbliżać, nawet jeśli było już nieaktywne, a tafla obecnie składała się z kilkaset kawałeczków, które nijak było złożyć w jedną spójną całość. Było tyle ciekawych miejsc zarówno w tym, jak i w innych światach, ale akurat musiało trafić na Edom, wymiar, do którego każda istota z nawet zalążkiem inteligencji nie chciała dobrowolnie trafić.
Wiedźmia przeczuwała, że zbadanie lustra nie jest sprawą kilku minut i w piwnicy, gdzie obecnie się znajdowało, przyjdzie spędzić jej nieco więcej czasu, dlatego postanowiła odpowiednio się przygotować. Nałożywszy wcześniej odpowiednie zaklęcia ochronne przeciwko pomniejszym demonom, w końcu przezorny zawsze ubezpieczony, udała się któregoś wolniejszego wieczoru do piwnicy w swoim domu. Lustro stało oparte o jedną ze ścian, a woreczek z kawałkami szkła leżał na podłodze obok. Prawdę mówiąc, nie bardzo wiedziała, co z nimi zrobić, ponieważ to rama wydawała jej się bardziej istotna.
Na niewielkim stoliku położyła potrzebne jej itemki, czyli naładowany laptop oraz drink z energetyka i wódki, tak na wszelki wypadek, jeśli potrzebowałaby nagłego zastrzyku energii. Miała też ze sobą wahadełko do tropienia oraz atlas z mapami, który otworzyła na pierwszej stronie i położyła na podłodze, na której zaraz też wygodnie usiadła. Jeśli istniał jeden taki portal do Edomu, to było prawdopodobieństwo, że znajdowało się ich więcej, więc Rez chciała to sprawdzić. Skupiwszy się na aurze lustra i wypowiadając odpowiednie zaklęcia, trzymała wahadełko nad atlasem, nad każdą mapą po kolei. Jeśli tylko jej czary coś wykryły, zaznaczała odpowiednie miejsce.
Po tym nadszedł czas na drugi etap, czyli badanie samego lustra. Wzięła kilka łyków pobudzającej mieszanki, zanim przyjrzała się dokładniej znakom na ramie. Na szczęście nie żyła już w XV wieku, technologia poszła sporo do przodu, więc zamierzała w pierwszej kolejności z tego skorzystać. Zrobione telefonem zdjęcie znaków zaraz znalazło się na laptopie w odpowiednim programie do identyfikacji - dopiero jeśli to nie pomogło, zdecydowała się zrobić to bardziej tradycyjnymi metodami. Dokładniejsze przyjrzenie się symbolom i próba przypisania ich do odpowiedniego regionu, w końcu sumeryjskie, greckie czy nordyckie szlaczki różniły się od siebie, mając swoje cechy charakterystyczne, które wiedźma starała się wyłapać z widzianych przez nią symboli. Czekała ją praca żmudna i różniąca się od tego, co lubiła najbardziej, jednak i jej kiedyś zdarzało jej się zajmować podobnymi rzeczami, więc odnalezienie się w tym nie sprawiało jej szczególnie wielkich problemów.
W przypadku udanej identyfikacji języka, przygotowała sobie słownik, czy to w wersji papierowej, jeśli akurat miała, czy w cyfrowej w przypadku jego fizycznego braku i zajęła się tłumaczenie tekstu na ramie, słowo po słowie, zapisując sobie go sobie w języku koptyjskim na kartce. Ot, tak na wszelki wypadek, gdyby wpadło to w niepowołane ręce - Rez jest w stanie to przeczytać, ogół już niekoniecznie.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Rez z reguły nie potrzebowała wiele do szczęścia. Jednego dnia tym, co wprawiało ją w lepszy niż przeciętnie nastrój był najnowszy odcinek włoskiej telenoweli i dobry aperitif, innego udane pokonanie wrogów w kolejnej bitwie, a jeszcze innego po prostu święty spokój. Dzisiejszy wieczór należał do tej trzeciej kategorii i chociaż miała kilka rzeczy do zrobienia, wolała odłożyć je na dalszy plan, by skupić się na sobie.
Wysiłek fizyczny nie był jej straszny, nie przejmowała się tym, że może się rozczochrać, mieć zakwasy, czy, o zgrozo, zmęczyć. Potrafiła czerpać sporą dawkę przyjemności z utrzymywania swojego ciała w formie, dlatego, korzystając z ostatnich cieplejszych wieczorów w tym przeklętym przez anioły i demony mieście, nałożyła na siebie wygodny, sportowy strój do biegania. Dodać do tego telefon ze słuchawkami, w których słychać było ciężką elektronikę oraz pistolet przy udzie - w przypadku bycia ofiarą napadu czy innego podobnego przestępstwa, Rez zazwyczaj nie pierdoliła się w tańcu - i była już odpowiednio przygotowana na wieczorny jogging.
Nie miała w okolicy swojej ulubionej trasy, zazwyczaj biegła tam, gdzie akurat miała ochotę, praktycznie zawsze wybierając tereny oddalone od centrum miasta. Widoki były zdecydowanie przyjemniejsze dla oka, a bieganie po niepewnym, leśnym gruncie bardziej wymagające niż po udeptanych chodnikach, a o to jej między innymi chodziło. I właśnie w ten sposób dotarła do jednego z bardziej urokliwych miejsc w Yorku, które nie było jej szczególnie obce. Często tutaj trafiała, czy to przez przypadek, czy z premedytacją. Zwolniła trochę, by truchtem dobiec do brzegu strumyka, przy którym też zaraz stanęła. Planowała tu chwilę odpocząć, by po krótkiej przerwie trenować dalej.
ubiór: czarny podkoszulek, ramoneska, jeansowe szorty, glany do połowy łydki
ekwipunek: scyzoryk w wewnętrznej kieszeni kurtki, torba na ramię (telefon, portfel z fałszywymi dokumentami, 2 metry bandaża, bolas z około 40-centymetrowym sznurkiem, szminka).


Nie była pewna, czy przywoływanie Krwawej Mary było najlepszym pomysłem, biorąc pod uwagę miejsce, w jakim się znajdowali oraz sam fakt, że nie wiedzieli, czym dokładnie jest owa Mary. Jeśli weźmie się pod uwagę całokształt, Rez śmiała podejrzewać, że nie mieli do czynienia z całkiem przeciętną istotą. Jednocześnie wiedźma nie należała do tych najbardziej rozsądnych osób, dodając do tego zwykłą ciekawość rozwikłania tajemnicy lustra, nie podjęła żadnych kroków, by przeszkodzić Ishmaelowi w próbie przyzwania.
Jednocześnie jednak dostrzegła kolejny kawałek układanki - w lustrze dostrzegła Edom. Nie miała jeszcze przyjemności zwiedzić to miejsce, jednak podświadomie wiedziała, że to jest to.
- Lustro jest, a w zasadzie już było, portalem do wymiaru demonów. - odezwała się do stojącego obok niej wampira, korzystając z telepatii. Przez głowę przemknęła jej myśl, ile jeszcze takich luster może się znajdować, jednak nie zastanawiała się nad tym zbytnio. Na razie dla niej priorytetem było ustalenie, kto stworzył ten portal.
Przyjęła woreczek z kawałkami lustra, oczywiście wcześniej marudząc członkowi ekipy Enzo o tym, by dokładnie wszystko sprzątnął i uważał, by niczego nie dotykał - nie tyle z troski, ale po to, by wyładować jakoś swoją frustrację. Następnie zarówno woreczek, jak i samo lustro przeteleportowała do piwnicy w swoim domu. Chciała się dokładniej mu przyjrzeć, szczególnie znakom na ramie, w bardziej sprzyjających ku temu warunkach.
- Tego się nie da na trzeźwo... - mruknęła, nie kierując tych słów do nikogo konkretnego, nagle czując się bardziej zmęczona niż jeszcze chwilę temu. Być może było to wynikiem rzucania czarów, połączonych z upuszczaniem krwi, może obecnością paskudnej aury, a może połączeniem tego z czymś jeszcze. Nie miała jednak powodu, by dalej sterczeć w zaułku, dlatego też nie tracąc więcej czasu, udała się w swoją stronę.

/zt
ubiór: czarny podkoszulek, ramoneska, jeansowe szorty, glany do połowy łydki
ekwipunek: scyzoryk w wewnętrznej kieszeni kurtki, torba na ramię (telefon, portfel z fałszywymi dokumentami, 2 metry bandaża, bolas z około 40-centymetrowym sznurkiem, szminka).


Trup nie był w stanie powiedzieć im nic więcej, więc wiedźma zdecydowała się skończyć przesłuchiwać Anę. Nie oznaczało to jednak, że lubiła być pospieszana i gdy ktoś wydawał jej rozkazy, stojąc nad nią i gapiąc się na ręce.
- Spierdalaj. - wysyczała krótko do Enzo. Niestety lub stety, Włoszka nie należała do najmilszych osób, a jej cierpliwość również miała swoje niewielkie granice. Owinęła bandażem ranę na ręce, ucinając scyzorykiem nadmiar materiału, by zatrzymać krwawienie, co by bardziej się nie osłabić i przestać drażnić wampiry. Zaraz po tym, nachyliła się bliżej do Any.
- Pod żadnym pozorem nie pozwól im się złapać. - powiedziała cicho do jej ucha, wydając swój ostatni rozkaz. Oczywiście, że nie chciała i nie miała zamiaru puścić płazem przytyków Enzo, więc pozwoliła sobie na drobną złośliwość. I, jak na grzeczną czarownicę przystało, zamierzała dokładnie posłuchać się wampira, czyli wstała i podeszła bliżej lustra, zostawiając trupa fachowcom.
Wcale nie chciała się do niego zbliżać z powodu paskudnej aury, którą wyczuwała i która wywoływała u niej niezbyt przyjemne odczucia. Jednak starała się je ignorować, tak długo, jak była w stanie to zrobić.
- Wybacz. - mruknęła do Ishmaela, mając na myśli tę całą sprawę z krwią. Nie miała jednak innego wyjścia, jeśli chciała dowiedzieć się jak najwięcej od trupa, dlatego po części była mu wdzięczna za to, że oddalił się od źródła zapachu, zamiast rzucić się na nią z kłami czy kazać przestać. Przesunęła wzrok na lustro, chcąc dokładniej mu się przyjrzeć - najpierw szkłu, później ramie. Stała w odległości około metra-półtora, jakby nie chcąc się zbliżać do przedmiotu, z którego wcześniej wyszło coś lub ktoś, co Ana określiła jako Krwawą Mary.
ubiór: czarny podkoszulek, ramoneska, jeansowe szorty, glany do połowy łydki
ekwipunek: scyzoryk w wewnętrznej kieszeni kurtki, torba na ramię (telefon, portfel z fałszywymi dokumentami, 2 metry bandaża, bolas z około 40-centymetrowym sznurkiem, szminka).


Trup powoli stawał się coraz mniej rozmowny. Rez mogła zdecydować się na poświęcenie więcej własnej krwi, by spróbować go bardziej "ożywić", tchnąć w niego jeszcze więcej życia, by był taki, jak chwilę po rzuceniu odpowiedniego zaklęcie. I gdyby była sama, zapewne tak by zrobiła, nie zastanawiając się nawet nad tym, jednak z tyłu głowy miała myśl, że wciąż przy niej znajdowała się dwójka wampirów. Dotąd pozwoliła sobie na względne zaufanie wobec nich, że nie rzucą się na nią z kłami, gdy tylko ostrzem przetnie swoją skórę.
Jednak jednocześnie, skoro już zdecydowała się na tą całą szopkę z nekromancją i ożywianiem Any, chciała to zrobić porządnie i przeprowadzić do końca. Dlatego drugą dłonią przycisnęła nieco skórę przy ranie, chcąc na krótki czas zwiększyć ilość krwi.
- Czy wydarzyło się lub widziałaś tu coś jeszcze, o czym nam nie powiedziałaś? - spytała. Czuła w pobliżu czarną magię, która, choć ta dziedzina była jej nieobca, sprawiała, że czuła się jakoś nieswojo. Potarła lekko czoło, starając się powstrzymywać chęci odsunięcia się od tej nieprzyjemnej aury.
ubiór: czarny podkoszulek, ramoneska, jeansowe szorty, glany do połowy łydki
ekwipunek: scyzoryk w wewnętrznej kieszeni kurtki, torba na ramię (telefon, portfel z fałszywymi dokumentami, 2 metry bandaża, bolas z około 40-centymetrowym sznurkiem, szminka).


Na razie pierwszą niewiadomą, która im się wyłoniła i miała pozostać bez odpowiedzi było to, w jaki sposób lustro przesiąknięte czarną magią znalazło się w zupełnie przeciętnym zaułku. Szczerze wątpiła, że jakiś bezdomny odkrył w sobie powołanie na bycie dekoratorem wnętrz i postanowił urządzić swój ulubiony kącik - a nawet jeśli, nie wyjaśniło to, kto zaczarował lustro i jak wpadło do rąk przyziemnego.
Zastanawiało ją to, co też siedziało w głowie Any, że postanowiła podejść do lustra, które zupełnie niepodejrzanie znajdowało się w tym miejscu, by wywołać postać ze strasznych historyjek. To takim czymś zajmowali się przeciętny ludzie w obecnych czasach?
Starała się zapamiętać jak najwięcej z opisu Krwawej Mary. Szkoda, że Ana była przyziemną, w innym przypadku mogłaby podpytać o ewentualną przynależność rasową kobiety z lustra. Obecnie stawiała na wampira, demona lub kolejne uj wie co
- A ten mężczyzna, jak wyglądał? Też wyszedł z lustra? - spytała. Niestety, musiała wystawić kontrolę wampira na próbę, nie jej winą było to, że zakazane sztuki magiczne wymagały krwi. A że początkowo trup wydawał się być wyjątkowo żywy i nieświadomy bycia trupem, co stanowiło dla nekromantki ciekawy przypadek, to nie skąpiła na niej.
ubiór: czarny podkoszulek, ramoneska, jeansowe szorty, glany do połowy łydki
ekwipunek: scyzoryk w wewnętrznej kieszeni kurtki, torba na ramię (telefon, portfel z fałszywymi dokumentami, 2 metry bandaża, bolas z około 40-centymetrowym sznurkiem, szminka).


- Krwawa Mary wyszła z lustra? - spytała. Jeszcze jakiś czas temu zapewne nie dowierzałaby w to, co usłyszała, jednak po tych wszystkich wydarzeniach, które spotkały ją w tym mieście pozwoliła sobie tylko na niewielkie zdziwienie. Po raz kolejny w ostatnim czasie przyszło jej do głowy, czy by przypadkiem nie rzucić tego wszystkiego w pizdu i wyjechać na Hawaje. Ale po kolei.
Wiedźma cicho westchnęła, próbując uporządkować myśli. Wypowiedzi Any dostarczały więcej pytań, niż dawały odpowiedzi. I już miała o coś zapytać, gdy denatka postanowiła wrzasnąć.
- Uspokój się. - odezwała się ostrzej niż zamierzała, zakrywając trupowi usta, dopóki nie zamilkł. Taki odgłos zdecydowanie mógł przyciągnąć tu kolejnych przyziemnych lub przywołać z powrotem tamtą pijaną dwójkę, a tylko tego im tu brakowało.
- Czyli lustro tu już stało, gdy je znalazłaś? - spytała, puszczając Anę i zmieniając pozycję na nieco wygodniejszą. Jeśli trup niezmiennie będzie tak współpracował i odpowiadał na pytania, to jeszcze tu sobie posiedzi. Wiedźma w międzyczasie pilnowała też, by krew wciąż wypływała z rany - nie w zbyt dużej ilości na raz, by zbyt szybko nie osłabła. - W jaki sposób przywołałaś Krwawą Mary? Jak wyglądała? Miała jakieś cechy charakterystyczne? - chociaż brzmiało to jak jedna z tych głupiutkich historii, którymi lubią straszyć się przyziemni, to wiedźma poważnie do tego podchodziła. Ręką dotknęła śladów ugryzień na szyi trupa. - Ona ci to zrobiła?
Nagroda
Otrzymujesz nagrodę za:

trening

Otrzymujesz: + 3 pkt

Łącznie masz: 39 pkt
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo