Haru Shimizu

26 lat


181 cm


I’m scared to begin, because I can taste the bitter scent in my mouth If you close your eyes








Multikonta: Shizhi i gromada
Haru (Sora) Shimizu
Metryczka



Imię: Haru
Pseudonimy: Sora
Nazwisko: Shimizu

Data urodzenia: 12.04.1994 r.
Miejsce urodzenia: Tokio, Japonia

Wiek: 25 lat
Wzrost: 181 cm
Waga: 74 kg

Rasa: ex Nefilim - obecnie wilkołak
Przynależność: niezrzeszony

Wizerunek: Kim Jongin


Aparycja


Tak myślisz sobie...

W jednej chwili uroczy chłopak, w drugiej buntownik nie do poznania. Niby wiecznie śmiejące się ciemne oczy, niekiedy trawione przez nieposkromiony ogień. Przeuroczy uśmiech momentalnie zastąpiony groźną mimiką chłodnego oblicza. Pojęcie podwójnej osobowości i ta nieopisana miłość do kotów - z pewnością wiecie, że pod wieloma względami były do nas przeraźliwie podobne.
Uśmiech i przeurocze nieliczne piegi widoczne wyłącznie w promieniach jasnego słońca ma po matce, po ojcu zaś ostrzejsze spojrzenie - niepozorność wyrobił sam.

Przed...

Bazowanie na pozorach często i nie bez powodu sprowadza na manowce. Ot stajesz i widzisz - rosły chłopak w tak zwanej sile wieku - dobrze zbudowany i zadbany wedle prosperujących norm restrykcyjnego "bycia". Jasna cena - nigdy nazbyt ciemna, bo to przecież barbarzyństwo - ciemne włosy i broń boże inny kolory niż ten naturalny, wszak farbowanie to wykroczenie ponad standardy piękna. Kolczyki? Tatuaże? Chyba tylko w marzeniach - runy, runy i jeszcze raz runy. Ciało było świątynią, a przede wszystkim wizytówką i gwarancją na lepsze jutro. Należało o nie więc pieczołowicie dbać. Każda niedoskonałość - krzywy ząb, zadrapanie, strupek, pieprzyk, syfek i nie daj boże blizna - to wszystko nie miało racji bytu.
Ostatecznie przecierasz oczy ze zdumienia - chłopak to czy lalka? Jedni powiedzą - to pierwsze - inni wskażą na drugie - pozostali poddadzą się milczeniu, gdyż będą to przedstawiciele utrapionych. Określając w wielkim skrócie wygląd przed tragedią - porządny, dobrze zadbany facet - materiał idealny do nieszczęśliwej sprzedaży na poczet przekazania genów.

Umiera łowca i rodzi się łowca - niech żyje wilk...

Po odrodzeniu wszystko uległo zmianie. Z nigdy nieistniejącej szafy zniknęły eleganckie ubrania - te zastąpiły rzeczy o nieco ostrzejszym "charakterze". Kolczyki w uszach - oczywista podstawa i upust frustracji przeciwko wiecznym zakazom, podobnie jak wręcz obsesyjne uwielbienie do częstej zmiany koloru włosów. Podwójna osobowość znika - nie ma już grzecznego chłopca i przeuroczego uśmiechu - teraz pojawia się sporadycznie, bo i wilk nie zawsze ma powód do śmiechu. Surowszy wyglądem ze spojrzeniem pełnym żywego płomienia i bliznach po zdartych runach i ugryzieniu bestii spod przeklętego światłą na niebie.
Bo nawet przesłodkie pszczółki potrafią boleśnie dziabnąć, niekoniecznie przypłacając to swoim króciutkim życiem.

A gdy spod chmur wyłania się księżyc...

Widzisz go - rosły otulony ciemną sierścią wilk. W blasku srebrnej łuny futro wygląda jakby polane ciemnobrązowym akcentem - w cieniu przypomina prawdziwą czerń. Oczy błyszczące złotem - wiedziałeś, że dla niektórych kolor ten oznaczał szlachetność? Potężne łapy - tylne i przednie - długi ogon, masywny tors... Łeb również spory, nos tradycyjnie mokry no i pysk... Kły w nim podobnie jak pazury, długie i ostre, mało przyjemne dla ofiar łańcucha pokarmowego i tych, którzy dla naszego świata istnieją pod pseudonimem napastników.
Masywniejszy niż przeciętny wilk kosztem prędkości. Wspomnianym atrybutem niestety odstaje od swoich sprawniejszych pobratymców.


Charakter

Kiedyś...

Porządek, zasady, szacunek i honor - doktryny, którymi kierował się on, jego ojciec, dziad i pradziad - niezmienne prawa będące fundamentem każdego jestestwa. Pojęcie hierarchii stanowiło świętość - kłaniasz się starszym i wyższym stopniem, nie odmawiasz im, bo tak nie wypada. Pierwszy syn w rodzinie nie bez powodu czuł na sobie największą presję. Swego czasu charakter Haru można było określić krótkim mianem idealnie posłusznego syna, dla którego najważniejsze było dobro rodziny, bo to zawsze niosło ze sobą dumę ukochanego ojca. To nie tak, że czuł na sobie wieczne baty - w większości owszem, ale nie zawsze. Sumiennością i ciężką pracą niejednokrotnie udowodniał swoją wartość - być może dlatego karmiciel często się do niego uśmiechał, jak i podobnie czyniła matka. Grzeczny i posłuszny rozkazom - to ten tak zwany w całości wyprany mózg tulony ciepłem matczynej miłości - szczególna więź między tą dwójką nie pojawiła się znikąd.
Ojciec porządnie zahartował serce, by było ono stalowe i niepodatne na ciosy - ukochana mama zaś zadbała, by pomimo twardej skorupy nie zapomniało, jak kochać. Wolne dni spędzane we wzajemnym towarzystwie - leniwe spacery po ogrodach, niekończące się rozmowy o wszystkim i o niczym, pomoc młodszym łowcom... I nagle wiesz, że pod zbroją silnego wojownika, ukryto wrażliwą cząstkę - tą, która nakazywała się uśmiechać i otwierać szeroko ramiona do niewinnych stworzeń. Tak, nawet jeśli szkolono go na łowcę, lubił dzieci - ich towarzystwo i szerokie uśmiechy - całość ich jestestw, bo to właśnie ono przypominało mu, po co i dla kogo żył - kogo powinien bronić.

A potem wszystko uległo zepsuciu...

Gdy masz w sobie wilka i nagle słyszysz jego głos - gdy oczy otwierają się szeroko, powoli dostrzegając błędy. Niewiedza stała się dla Haru tragiczna - fałszywe przekonanie o byciu porzuconym zmusiło go do ucieczki, powoli rodząc żal. Życie pośród wilków pokazało mu zupełnie inny świat - to, czego niejako zabrakło w murach rodzinnego domostwa i to, czego później zasmakował na własnej skórze po przekroczeniu progu wyjścia z rajskiego ogrodu. Lata spędzone pośród ludzi i Podziemnych rzuciły światłem na kolejne cienie wątpliwości. Wszechobecny 'rasizm" - domniemana równość przykryta fałszem sączonych słów - niechęć wobec niektórych ras - ich wzajemna i kierowana od pozostałych ze szczególnym naciskiem na dzieci o mianie mieszańców.
Codziennie zadawał sobie pytanie - czym zawiniły, jeżeli nie samym bytem i niby z jakiej racji? Haru dobrze znał prawa Nefiim, lecz dopiero po zasileniu szeregów drugiej strony zaczął dostrzegać ich chwiejne podstawy. To zrodziło wątpliwości, kolejno prowadzące do podsycania żalu. Wilk w środku niełatwo zapominał - trudniej, gdy obaj pod tym jednym względem byli ze sobą zgodni. W końcu należało się przystosować do nowego życia, by z drapieżcy nie przyjąć pozycji ofiary. To doprowadziło do drastycznej zmiany - wycofania od dawnych idei na poczet przyjęcia nowych. Chcąc utrzymać się na szczycie, wilkołak musiał go sobie wpierw przygotować. To, że momentami wymagało to wielu poświęceń... Cóż... Chociaż w jednym zasrane reguły i natura się ze sobą zgadzały - w tym świecie nie było miejsca dla słabeuszy.

Biografia


Początek…

12.04.1994 r. – trzy czwórki Panie, to dziecko przyniesie Wam pecha – rzekł niegdyś uczony do Pasterza. Wiosenny poranek przerwały krzyki. Długie godziny nieprzerywanego bólu, zwieńczone pierwszym wdechem rześkiego powietrza. Z przepełnionych nim maleńkich płuc ucieka płacz – dziecko wbrew powiedzeniom rodzi się zdrowe.
Pierwszy syn młodej pary – złączonej więzami małżeństwa na mocy pradawnej tradycji. Mieli szczęście, bo jako nieliczni spośród łowców, dostąpili zaszczytu poznania się na długo przed zaślubinami. On wojownik o stalowym sercu i ona, Piękna Pani otulona falami szumiącej wody – oboje jako towarzysze broni wiekopomnych polowań, a wkrótce dumni rodzice pierworodnego. Wieści rozeszły się szybko – sukcesywna spłata długo w końcu nadeszła.
Pierwsza dwa lata dziecko spędziło jak wiele innych – głównie w matczynych ramionach, otulających je każdego dnia i nocy. W przeciwieństwie do innych dzieci Haru (bo tak nazwano go na cześć wiosennego poranka) był stosunkowo cichy – nie to, co o dwa lata młodszy brat… I już wiadomo, kto w tym duo wiecznie krzyczał o butelkę…
Młodzieńcze lata przepełnione radością – to tylko czcze gadanie. Już na wstępie (w wieku 6 lat) chłopaka postawiono przed ciężką próbą. Wiecie, jak to jest – braterska rywalizacja przepleciona niespełnioną ambicją rodzica. Ojciec choć dobry, uparcie próbował przelać część siebie na syna. Pierwsze treningi Haru rozpoczął stosunkowo wcześnie, na oko niecały rok przed standardowym wiekiem. Wpierw pod musztrę poszła teoria, a w zasadzie jej fundamenty, kolejno wzbogacane ćwiczeniami fizycznymi. Początkowe sesje odbywały się z ojcem – to właśnie on nauczył syna podstaw ruchów obronnych i fechtunku – oczywiście z użyciem broni treningowej. Czas spotkań stopniowo się wydłużał wraz z kolejnymi tygodniami, miesiącami i w końcu latami. Poranna pobudka, posiłek i praca – wszystkie swoje obowiązki Haru zamykał po południu – niekiedy nawet grubo po.
Wolne chwile chłopak spędzał w towarzystwie matki, innych dzieciaków no i przede wszystkim brata. Jak na gówniarza radził sobie całkiem nieźle z pilnowaniem urwisa. Mimo to trzeba przyznać, że niejednokrotnie dostało mu się po głowie za stłuczone kolano czy zadarty łokieć u młokosa. Częste trudności (wszak jak utrzymać kulę nieposkromionej energii w miejscu, gdy samemu ledwie sięgało się nieco ponad stół) nie zdołały go zniechęcić. Jak na złość bardzo kochał brata, nawet jeśli ten przysparzał mu masy kłopotów! Niekiedy był mu za to wdzięczny – odskok od nudnej rutyny potrafił dodać skrzydeł, a skoro dorzucał do tego paczkę słodkich ciastek…
10 lat to już coś – ceremonia nadania run, dwanaście – nauka w Akademii w Alicante – czyli około roku 2006. Wcześniej? Niewielki incydent – 2003 rok, gdy doszło do okropnego pobicia dziecka Nefilim przez niesfornego brata Haru. Młody łowca – zaledwie dziewięcioletni – pod przymusem podwojonych ćwiczeń, zdołał przekonać ojca, by ten wpłynął na oskarżycieli i załagodził karę. Pierwsze rozstanie braci i późniejszy wyjazd do akademii… Czas tam spędzony niczym nie różnił się od tego, w jaki sposób pożytkowali go inni Nefilim. Wszelkie ćwiczenia i testy – momentami przypominały zwykłą rozgrzewkę, a to dlatego, że nauczyciele nie byli aż tak surowi - nikt też nie naciskał aż tak bardzo, by być lepszym i najlepszym (szczególnie po zniknięciu jednego z dziedziców). A prócz tego? Czego nie robiło się dla brata…
2007 rok – Haru miał wtedy 13 lat, zatem udziału w walce nie brał. Powodem było oczywiście dalsze szkolenie pod okiem tutorów no i mentorów centralnie w rezydencji Shimizu przy współpracy z miejscową watahą wilkołaków. Kolejna rutyna doprawiona dość zabawnym smaczkiem – pamiętasz dni i tygodnie nadchodzącej zmiany. Jak na złość doszło do smutnego strącenia młodszego brata z piedestału wyższego. Nagłe oderwanie się od podłoża i prawdziwy wystrzał do góry – to chyba efekt prawdziwie ciężkiej pracy lub picia mleka. Po swoim powrocie do domu brat musiał zaliczyć niezły mindfuck.
Pierwsze miłostki – widział ją – poznali się w czasie jednego z jej pobytów w domu. Coś drgnęło, chyba serce – rozbawione spojrzenie wlepione centralnie w nią. Mówili, że była komuś przeznaczona – Haru wiedział o tym aż za dobrze, a mimo to wciąż... Jakoś nie potrafił przestać się do niej uśmiechać.
A potem... Nie, w niedalekiej przyszłości mieli stać się małżeństwem, gdy dłoń jej przekazano dalej po tragicznym zaginięciu dziedzica - Shimizu Akiry. Dla Haru była to szansa, dla niej... W końcu miała nadejść trudna refleksja - czy dziewczyna darzyłaby go choć odrobiną sympatii?

Przełom…

2011 rok był kluczowy właśnie powodu run. Haru miał wtedy 17 lat, jego brat zaledwie 15. Wspaniała ceremonia, zwieńczona braterskim uściskiem. Mogli się nienawidzić, przekomarzać, dokuczać – robić wszystko to, co czyniło typowe przyziemne rodzeństwo – jednego im jednak nie brakowało, diabelnego zgrania w walce z przeciwnikami. Byli niemalże idealnie ze sobą zsynchronizowani – stąd też liczne wypady i podróże po innych instytutach. Aż do nocy, w której to wszystko się zaczęło.
Od czasów Mrocznej Wojny lasy wokół posesji Shimizu zamarły, niejako stając się niebezpieczne. To miał być zwykły rutynowy patrol. Księżyc świecił wysoko na niebie. Podejrzana ta cisza…– rzekł Haru do brata, zaciskając palce na rękojeści katany. Wtedy jeszcze nie wiedział, że zwykły spacer pomiędzy konarami wysokich drzew zakończy się tragedią. Niespodziewany atak, obrona, krew… Obowiązkiem starszego brata było chronić rodzinę. Zasłoniwszy narażonego na atak, sam wystawił się na kłapnięcie. Masywne szczęki wbite w bark z łatwością odrzuciły ciało. Ogromny basior dopadł ofiarę, ignorując drugą. Po zabranym ciele nie pozostało nic prócz krwi i dwóch ostrzy.
Haru powinien był wtedy zginąć – pech chciał, że tak się nie stało. Ile tak przeleżał w głębi lasu? Dzień? Dwa? A może wszystko działo się jeszcze tej samej nocy? Czasu na zastanowienie miał niewiele, w zasadzie tyle, co nic. Przed wzejściem księżyca ujrzał okropną ranę na barku, a potem… Potem poczuł nieopisany ból. Trzask łamanych kości, odgłos rozerwanych ścięgien… Agonia wyrywanych run… Krzyki nieprzypadkowo zwabiły w ten sam las osobę z zewnątrz – nieszczęśliwie brata zaginionego. Chciał mu pewnie pomóc, odnaleźć i zabrać z powrotem do domu. Niestety po przybyciu na miejsce zastał jedynie wielkiego, czarnego basiora o gniewnym spojrzeniu rozżarzonego złota. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko – napięcie mięśni, skok, powalenie i bolesne przebicie miękkich tkanek…
W 2014 roku umarł Haru Shimizu i narodził się wilk. Łowca został przemieniony przez dzikiego wilkołaka grasującego po lasach ziem Shimizu. Nieprzytomny przeleżał calutki dzień, jak się potem okazało dzień przed pełnią. Nie mając szans na przebadanie się, tudzież leczenie, przeszedł bolesną przemianę, tym samym zasilając szeregi Dzieci Księżyca…

Nowe życie…

Co robi dziki wilk, gdy budzi się w miejscu mu nieznanym? Ucieka… Haru nie miał pojęcia o ataku na brata i tym, że ten miał zamiar go kryć - nie wiedział o niczym. Uwięziony przez nowe „ego”, niejako pod przymusem pozwalał mu kierować swoim ciałem. Szala kontroli powróciła w jego dłonie, gdy „obaj” opuścili tereny rodu. Jeszcze w tym samym roku ex łowca dobrze znając okrutne zasady rodziny, postanowił opuścić Japonię.
Z Oscarem Robertsem poznali się w 2016 roku we Włoszech – wcześniejsze półtora roku Haru spędził pod okiem watahy z gór Huang Shan – grupy wilków zaprzyjaźnionych z koreańskim rodem łowców. Stary wilkołak z tylko sobie znanych powodów postanowił przygarnąć i „zająć” się młodym wilkołakiem. Przygarnięty pod jego skrzydła otrzymał drugą szansę na uzupełnienie luk w wiedzy, których nie zdołał załatać w czasie swojego pobytu pod pieczą pierwszej watahy. Powód? Obawa przed wykryciem.
Relacja mężczyzn opierała się w dużej mierze na współpracy. Haru nauczony posłuszeństwa nie miał problemów z dopasowaniem się do starszego wilka – awantur nie wszczynał nawet potwór w środku, co obecny kontroler ciała zrzucał na odczucie respektu wobec silniejszego. Pomniejsze wzloty i upadki? Jak najbardziej, w tym także kilkukrotne rozstania na poczet podróży własnymi ścieżkami. Trzy lata licznych podróży to szmat czasu – pięć jako wilkołak tym bardziej. Nagle oczy byłego łowcy zaczęły otwierać się na zupełnie nowe horyzonty – uszy w tym czasie wyłapywały co ciekawsze smaczki.
Nowe porozumienia, sprawa z Leytonem, dziwny Mrok i powrót The Cohort… To tylko utwierdziło wilkołaka w przekonaniu, że trzeba będzie lepiej się ukrywać. Dobrze, że zaraz po opuszczeniu Japonii, porzucił swoje miano.
Szkoda tylko, że wszystko odbyło się takim kosztem. Czasem budzi się w środku nocy cały zalany potem. To chyba dziwne wyrzuty sumienia i nieopisana tęsknota za domem...
Haru nic nie wiedział o losach brata, przeznaczonej mu narzeczonej i matce, która z tęsknoty popadła w chorobę, a z tej w okropną śpiączkę po wypowiedzeniu słów życzenia...

Dalej młody, nie ma czasu na myślenie, najwyższa pora odszukać miejscową watahę. Dołączenie do niej to tylko brutalna konieczność...

Ciekawostki


Został przemieniony w wieku 20 lat, w związku z czym (pomijając fakt bycia Azjatą) nie do końca wygląda na swoje lata. Wilkołactwo spowolniło procesy starzenia się tkanek. Dodatkowo wzmocniło i naprawiło wszelkie wady ciała.

Ex łowca, dziś wilkołak, czyli w teorii psowaty a mimo to uwielbia koty. W czasach, gdy jeszcze mieszkał w Instytucie, marzył o sprawieniu sobie jednego lub dwóch futrzaków. Marzenia te tylko w teorii legły w gruzach - stara się dokarmiać dachowe przy lepszej okazji. Prócz tego uwielbia inne zwierzęta.

Mroczna Wojna i pokój - kiedyś opowiedziałby się po stronie łowców - kiedyś... Gotów byłby pójść za nimi w ogień. Po przemianie zastanowiłby się trzy do czterech razy. Udziału w walce nie brał ze względu na wiek i szkolenie w tamtym czasie. Co tyczy się samego rozejmu - znów... Kiedyś uznałby je za "konieczność" i zadośćuczynienie - dziś doskwierają mu wątpliwości - na ten i wiele innych tematów.

Obecnie nie utrzymuje kontaktu z Shimizu - do innych azjatyckich rodów podchodzi z ogromną rezerwą w obawie przed rozpoznaniem i wydaniem pomimo używania nowego imienia/ksywki. Wobec pozostałych rodzin Nefilim pozostaje obojętny, póki te nie wchodzą mu zbytnio w paradę. Wampirów naturalnie nie toleruje - do wróżek podchodzi sceptycznie - w układy się nie bawi - czarowników obowiązuje podobna zasada z docinkiem o zapałkach. Inne wilkołaki szanuje, szczególnie te, które zrodziły się poprzez zarażenie wilkołactwem. Sprawa z mieszańcami nieco się komplikuje z dwojaką naturą - ściśle tajne.

Utraconych run nikt mu nie odda, wiedzy jednak nie zabierze. Mimo zmiany rasy, wciąż posiada wiadomości na te i owe tematy o łowcach - o strukturze, podejściu do innych - znane jest mu całe prawo i rytuały - wszystko to, czego został nauczony przed przemianą oraz to, co zdołał poznać przez pięć lat życia jako wilkołak. W związku z powyższym balans "świadomości" na temat obu grup przechyla się ku pierwszej - tej, w której się urodził. U drugiej znane mu są podstawy takie jak: wiedza o pełni, konieczność przemiany, próba walki z wilkiem lub życie w nim w zgodzie oraz zasady, którymi kierują się wilki żyjące w stadzie.

Jego porą roku wiosna, dnia zaś poranek. Urodzony pod patronatem Psa z żywiołu lasu - strażnik, opiekun - ten, który miał dbać o bezpieczeństwo najbliższych i ten, któremu słońce paradoksalnie pozwala odpocząć. Czasem przezywany Lśniącą Czystą Wodą lub Wiosenną Wodą w dwojakim tłumaczeniu imienia i nazwiska. Dziś nazwałby to wszystko paradoksem - niesmacznym żartem zesłanym przez kogoś z góry. Trzy czwórki w dacie urodzenia nie bez powodu stały się oznaką fatalnego pecha.

Rodowe ostrze oraz broń łowcy przeszły w dłonie brata, gdy ten znalazł po domniemanej śmierci brata.

Po ucieczce i półtora roku nauki życia jako wilkołak, chłopak dorobił się prawa jazdy. To znacznie ułatwia przemieszczanie się pomiędzy lokacjami, np. wypady do sklepu po nowe porcje kawy, którą tak swoją drogą ubóstwia.

Angielskiego nauczył się jeszcze za czasów życia bycia łowcą - zna też język koreański i chiński. Z włoskiego podszkolił go Oscar w trakcie "wakacji" we Włoszech.

Ksywka Sory wzięła się od imienia bohatera gry Kingdom Hearts.

To nie żart - potrafi gotować.

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!


Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!

~
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo