Damien Cedric Ashdown

18


185 cm


If I can not move heaven I shall raise Hell







Multikonta: Eredin, Lycande
Damien C. Ashdown
Metryczka


Imię i nazwisko: Damien Cedric Ashdown (Dearborn)

Data urodzenia: 05.06.2002
Miejsce urodzenia: Idrys, rezydencja Dearborn

Wiek: 17
Wzrost: 1,85 m
Waga: 82 kg

Rasa: Nefilim

Wizerunek: Will Tudor

Aparycja

Młodzieniec od najmłodszych lat wyróżniał się na tle reszty przedstawicielu rodu Ashdown, jeżeli spojrzeć na ich wygląd w poszczególnym przedziale wiekowym. Przyćmiewał ich, jak i resztę rówieśników, samym wzrostem i sylwetką. Obecnie, mając na karku siedemnastkę, mierzy ponad metr osiemdziesiąt i nic nie wskazuje na to, aby nie zahaczył o kolejną dziesiątkę.Zawdzięcza to zjadaniu wszystkiego co znajdowało się na talerzu,a nie samego mięska. Tak przynajmniej zwykło żartować wujostwo w swym jak zwykle nietrafionym poczuciem humoru. Odpowiednia dieta połączona z regularnymi treningami jedynie podkreśla szeroką klatkę piersiową i muskularne ramiona. Samo to wystarczy do dania mu więcej niż dwadzieścia lat. Zatrzymując się jeszcze na torsie, lewą pierś zdobi blizna zadana zaklętym ostrzem. Zważywszy na fakt trudnego gojenia się rany nawet pod wpływem mikstur i magii, pamiątka uchodzi za wyjątkowo estetyczną.
Ostre rysy twarzy jedynie podkreślają powagę mężczyzny, zwykle rozmówcy uważają go za młodzieńca, a nie szczeniaka, za którego uchodziłby przy łagodniejszym, mniej leciwym obliczu. Nie do twarzy mu z zarostem i dlatego goli się regularnie. W ogólnym rozrachunku mało jest sierści na ciele Damiena. Wyjątkowo jasne jak na Ashdown włosy są swego rodzaju paradoksem, umiarkowanie krótka czupryna zdaje się pozostawać w harmonijnym nieładzie. Największym fenomenem pozostają błękitne oczy. Bywają hipnotyczne, naginające do swej niewypowiedzianej woli nawet najbardziej upartych osobników. Innym razem zdają się przeszywać rozmówcę na wylot, sięgając po jego duszę i zasiewając w niej coś więcej niż samo ziarno niepokoju.Mówi dokładnie tyle ile chce,nie tylko werbalnie, lecz za pośrednictwem mowy ciała. Nawet w milczeniu potrafi być wyjątkowo wymowny. Niewiele jest rzeczy, których nie potrafi w ten sposób przekazać, zwłaszcza w kontekście siedmiu grzechów głównych.
Głos ma twardy, męski i w pełni dojrzały. To kolejna iluzoryczna cegiełka skrywająca przyziemną niepełnoletność w oczach większości otoczenia. Na co dzień porusza się z gracją, w walce zaś zdaje się wręcz tańczyć wraz ze swą seraficką i śmiertelnie ostrą partnerką. Bije od niego trudno wytłumaczalna i jeszcze bardziej skomplikowana w opisie aura pewności siebie, dumy z nutą pogardy i chłodu. Jedni doszukują się w niej dawnego sentymentu związanego z walką o tłamszone ideały, inni reagują na nią niczym porażeni dotykiem upiora z przeszłości, do której nie chcą pod żadnym pozorem powrócić. To uporządkowany Nefilim, zarówno w swym najbliższym otoczeniu, jak i ubiorze. Gdyby nie kompletny brak reakcji na goszczącą często na uniformie krew, mógłby uchodzić za pedanta.
Charakter

To pewny siebie, Łowca, czasem sprawiający wrażenie aroganckiego, choć w większości przypadków nie jest to w pełni zamierzone. Stara się pilnować i nie patrzeć na innych raz z góry. Nawet jeśli oceni książkę po okładce, to pozostawi wystarczająco dużą furtkę do zmiany zdania. Tylko głupcy uparcie tkwią przy swoim, nawet gdy dowody świadczące inaczej, mają tuż pod swoim nosem. Jedno jest z nim pewne, jest zawsze skory do nauki i samorozwoju. Dba o kondycję fizyczną i sprawność w bojową, to podstawa przetrwania w zawodzie Nefilim. Nie zapomina przy tym o karmie dla umysłu, wystarczy że narzeczona ma go za amebę. Stara się nie popełniać błędów na których raz już się przejechał, zwłaszcza jeżeli związane są z rzemiosłem wojennym. To osobliwy przypadek w historii rodów Ashdown i Dearborn, jest najbardziej stonowany, jeżeli chodzi o stosunek do Podziemnych. Ciężko zakwalifikować go do kategorii „anty”, właściwszym określeniem będzie „podchodzącym z rezerwą”. Chwila w której jedna z Czarownic bezinteresownie uratowała mu życie jest tą dającą najwięcej do myślenia i rewizji wszystkiego, co ojciec wciskał mu do głowy od najmłodszych lat. Jako buntownik, przynajmniej w sprawach związanych ze światopoglądem, zwykł myśleć samodzielnie i nie sugerować się zdaniem innych. Pośrednio rzutuje to na jego podejście do służby, choć rzetelny tak nie daje się skrępować sztywnemu prawu. Miejscami kieruje się intuicją i zwykłą ludzką przyzwoitością. Stara się być elastyczny. Jak wszyscy popełnia błędy i do tych, zwłaszcza związanych z misją, jest w stanie się przyznać przed przełożonymi Twierdzi, że na szacunek należy zasłużyć. Nie widzi oporów przed tzw. pyskowaniem starszemu i wyżej postawionemu Łowcy, tak długo jak naprawdę jest pewnym swoich racji. Ma w sobie coś baśniowego, zwłaszcza w chwili złożenia przysięgi. Tę wypełnia co do joty, nawet jeżeli nie zostało w niej zawarte sławetne „ślubuję na Anioła”. W zestawieniu z przeciętnym Nefilim, Wróżki zdają się lepiej znosić jego towarzystwo.

Biografia

- Wpierw upadek Kręgu i wszystkie kary, teraz rodzice, wreszcie strata dziecka. Oboje wiemy, że ona tego nie wytrzyma. Nie rób tego dla mnie, zrób to dla niej. Wychowajcie go jak własne -rzekł spoglądając na nieprzytomną dziewczynę.Chciał do niej podejść, usiąść obok, przytulić i pogładzić po wycieńczonej twarzy nim przyjdzie przekazać Dearbornowi straszliwe wieści. Pierworodny młodej Ashdown urodził się martwy, wbrew wszelkim zapewnieniom Cichych Braci. Wszystko wskazuje na to, że na ostatniej prostej przed porodem dziecko udusiło się pępowiną.
- Przysięgam na Anioła- odpowiedział Horace i skinął głową, następnie wziął śpiącego noworodka w swoje ręce, chcąc doszukać się choć minimalnych podobieństw do siebie lub żony. To nie powinno stanowić problemu, większość nie zwracała uwagi na coś więcej niż kolor włosów i oczu. Jeżeli malec wda się w ojca, nikt nie nabierze nawet cienia podejrzeń. - Czy wy… Planowaliście nadać mu jakieś konkretne imię? -spytał, spoglądając na rozmówcę.
- Damien. Damien Cedric. Kwestia formalnej przynależności i nazwiska to wasza indywidualna sprawa, dla mnie liczy się jego dobro i to jaka krew płynie w jego żyłach - zamaskowany poklepał młodzieńca po ramieniu i rzucił na odchodne. - Miej wiarę, wkrótce nadejdzie dzień, w którym Clave nie będzie miało wyjścia jak tylko przyznać się do własnych błędów i wkroczyć na nową ścieżkę. Nie powtórzymy starych błędów. - Skoro nie mógł już podarować lepszego świata dla swej wybranki serca, to przynajmniej spróbuje zagwarantować go dziecku.
Nefilim nawet nie wiedział jak bardzo się myli,zwłaszcza co do ostatecznych planów Valentina na sławetny 2007 rok...

Wiecie co jest gorsze od popełnienia błędu?Niemożność jego naprawienia. ~ Z pamiętnika Nocnego Łowcy


~ Z okresu dzieciństwa ~

Damien mocno chwycił rówieśnika za nadgarstek i kołnierz, po czym pociągnął go do tyłu i podstawił nogę.W przeciwieństwie do większości dzieci Nefilim, on gościł na placach zabaw stosunkowo rzadko. Większość czasu spędzał na edukacji ukierunkowanej głównie na rasową rolę, czyli związanej ze zwalczaniem demonów i innych zagrożeń wynikających z działalności Podziemnych. Gdy w końcu mógł odłożyć miecz i przestać udawać ojcowską chlubę, z reguły wybierał towarzystwo, które było bardziej na uboczu. Prawdę powiedziawszy irytowały go nieformalne nakazy, z kim powinien trzymać.Zgodnie z rodzinną filozofią, czystej krwi łowcy o nienagannych poglądach powinni być mu najbliżsi.W praktyce większość z nich to snoby, zaś ci o wątpliwej godności i parszywi mieszańce byli po prostu sympatyczniejsi. Dla własnej przyjemności wolał spędzić miło dwie godziny i zebrać kolejny opieprz niż zrobić na odwrót. Starał się nie wtrącać do dziecięcych kłótni, ale tego dnia po prostu nie wytrzymał, zwłaszcza gdy piątka postanowiła obskoczyć pojedynczą dziewczynkę.
- Może spróbujesz z kimś swojego wzrostu? - fuknął i posłał zbierającemu się z ziemi chłodne i aroganckie spojrzenie, stając między nim a młodą Moonwater. Kłamał w zaledwie jednej drobnej sprawie, gabarytami przewyższał każdego z tutaj zgromadzonych. Nie czekał aż wstanie iwymierzył kopniaka w twarz dręczyciela, wystarczająco silnego, aby doprowadzić go do krwotoku z nosa. - I wy, przyszłość Clave, chcecie oczekiwać lojalności od tych, których traktujecie jak gówno? Teraz ją przeprosicie i przemyślicie swoje zachowanie w innej piaskownicy. - W normalnych okolicznościach Ashdown powinien dostać po gębie, jak to często bywało gdy rodzice nie pilnowały swych latorośli.W tym i paru innych przypadkach mających miejsce w przyszłości stało się coś mniej prawdopodobnego, posłuchano go i zastosowano się do zaleceń bez szemrania.
* **

- Niezależnie od mieszanki krwi, jaka płynie w jej żyłach, nadal jest jedną z nas, Nocną Łowczynią. Nie widzę powodów, dla których miałaby być traktowana gorzej niż inni - odpowiedział po wcześniejszym otarciu łuku brwiowego z krwi i w trakcie niemrawego podnoszenia się na własne nogi. Ojciec starał się trzymać go na bardzo krótkiej smyczy, a już tym bardziej wpajać wartości godne prawdziwego Dearborna. To często prowadziło do rękoczynów, które przynosiły jedynie powierzchowny efekt, z każdym laniem i to nie tylko po tyłku Damien był coraz bardziej pewny własnych życiowych filozofii. Bardziej przesiąkał poglądami swoich instruktorów, którzy w przeciwieństwie do Horacego byli bardziej pragmatyczni. Słowa jednego z nich doskonale pamięta do dziś: nie sraj do własnego gniazda,Clave to cała nasz aspołeczność, o czym wielu zdaje się zapominać.
Prawdopodobnie za ich sprawą był tym bardziej buntowniczym w rodzinie, choć w niezwykle wyrafinowany i zaskakująco zdyscyplinowany sposób. I za to oberwał ponownie…
* **

Cedric uśmiechnął się niemrawo i zasyczał, gdy stela dotknęła jego skóry, na której zaraz zostało namalowane iratze. Nie potrafił potrafił podążać ścieżką, którą próbowała narzucić mu głowa rodziny,czuł się na niej obco. Nie chciał i nie mógł, pomimo kolejnych kar i usilnych próśb matki, która raz za razem korzystała z dobrodziejstw run, aby doprowadzić syna do porządku. To łagodna kobieta, żyjąca w cieniu swojego męża i wyjątkowo nieszczęśliwa. Raz przez przypadek młodzieniec spostrzegł, jak płakała w kącie sypialni, żałując tego małżeństwa.Blondyn mógł z tym sympatyzować, choć wtedy nie miał odwagi, aby podejść do niej i zrobić cokolwiek, nawet jeżeli byłoby to zaledwie przytulenie.
- Pokażesz mi jak upiec te babeczki z czekoladą?-spytał, spoglądając w jej oczy,za których fasadą skrywała się niewypowiedziana rozpacz.
* **

- Mamo…?- wyszeptał i szturchnął rodzicielkę, bez żadnej reakcji z jej strony.Sądził, że miała naprawdę głęboki sen, szczególnie pod dość ciężkim dniu. Mimo to kompletny brak reakcji ciała i żadnego mamrotania pod nosem wprawiało w niepokój. Jak przystało na uczynne dziecko, chciał obudzić ją w sposób bardziej drastyczny. Chwycił mocniej za kołdrę i pociągnął w dół, to w połączeniu z chłodem panującym w sypialni powinno wystarczyć.
- Nie…- wyszeptał w chwili dostrzeżenia dwóch soczystych plam krwi w okolicy nadgarstków…


~ Dzień jak co dzień... ~

Nefilim posłał pytające spojrzenie do swojej kompanki, na chwilę przerywając poszukiwanie tropu Podziemnego. Wampir omal nie zabił Przyziemnej w trakcie posiłku, gdyby nie przypadek i intruzi to najpewniej byłaby martwa. Nie mogli tego tak zostawić, mieli obowiązek zająć się zdziczałym krwiopijcą i upewnić się, że więcej nikomu nie zagrozi.
- Coś niedyskretny ten nasz rozbójnik… - powiedział i zaraz pomknął za wyraźnymi śladami, po nitce do kłębka. Spodziewał się walki, powinna być kwestią minut.Zamiast tego zastał tam jedynie roztrzęsionego dzieciaka, nie mógł tego nazwać inaczej. Postąpił książkowo i z zaskakującą łatwością obezwładnił Podziemnego. Wszystko wskazywało na naprawdę młodego osobnika, ledwie pisklaka. W mało przyjemny sposób zaczął wymuszać na nim zeznania, kwestia paru odzywek i zaznajomienia go z serafickim ostrzem. - Sprawdzimy to i lepiej, żeby ta historyjka znalazła swoje potwierdzenie - mruknął w chwili nakładania kajdan na jego ręce. Wbrew pozorom śledczy nie byli tymi złymi, tak długo jak podejrzany współpracował. W przeciwnym wypadku nie mieli innego wyjścia jak zagrać w tę grę, choć tym razem poszło gładko.
* **

- To tutaj, siedziba paryskiego klanu wampirów -rzekł, gdy stanęli pod murami pokaźnej rezydencji ulokowanej na obrzeżach miasta. Chłopaczek był krwiopijcą od ledwie kilkudziesięciu godzin i to był jego pierwszy posiłek na ludziach, efekt desperacji spowodowanej głodem krwi. Przy narodzinach miał szczęście natrafić na soczystą padlinę. Przypadkowym stwórcą okazał się najzwyklejszy recydywista, miał swoją teczkę u Clave oraz sami bywalcy stolicy Francji za nim nie przepadali. Mimo to przełożeni chcieli ukarania młodzieńca, co Damien wziął na siebie. Jako że ich patrol poradził sobie z doprowadzeniem go do Instytutu, udzielono na to zgody po uprzednich rekomendacjach.
- Uświadomią cię o twojej nowej naturze, bez nich nie przetrwasz. Powodzenia - dodał i poklepał go po plecach dla otuchy. Zważywszy na szczęśliwy finał, nie miał specjalnego powodu do karania dzieciaka. Co innego następne wykroczenie, tam nie będzie już taryfy ulgowej, a wręcz przeciwnie.


~ Moje gratulacje, pozwól że przedstawimy ci twoją przyszłą żonę ~

Nefilim nie miał zielonego pojęcia, dlaczego tak nagle otrzymał przepustkę ze Scholomacji. Wszystko co nie było kataklizmem, powinno trzymać go z dala od świata zewnętrznego.A jednak wezwano go na jakże wzniosłą ceremonię w postaci narzeczeństwa.Powiedzieć, że szesnastolatek był wściekły to za mało, choć samo dorosłe otoczenie w ogóle się tym nie przejmowało. Zostawili młodych samym sobie i zniknęli, licząc na grom wie co,akceptację? On nie mógł tego ścierpieć, ona tym bardziej. Damien i Margot zamienili ze sobą raptem trzy słowa, o zgrozo wypowiedziane w tym samym momencie:
- Po moim trupie.
Ashdown naprawdę nie wnikał w to, co miała zamiar zrobić pożal się boże narzeczona.Sam nie miał zamiaru przerywania szkolenia dla durnej ceremonii, z kimś kogo praktycznie nie znał.Dodatkowo nie miał nad sobą silnego nadzoru. Jego ojciec zginął, okrywszy hańbą cały ród Dearborn, stosunkowo niedawno.To była chwila, w której do nienawiści dołączyła pogarda, mimo wszystko wcześniej szanował go jako zdolnego Łowcę. Potomek założyciela Kohorty, piękne dziedzictwo. Formalna przynależność do rodziny ze strony matki wcale nie niwelowała chęci zmazania tego piętna, a status Centuriona to dopiero pierwszy krok na tej długiej i wyboistej drodze. Wyjechał krótko po oddaniu pierścienia, nieodzownym elemencie tej uroczystości.


~ Danse Macabre ~

Po raz drugi próbował podnieść się z ziemi, na próżno. Otrzymał kolejnego kopniaka w brzuch, padając na plecy. Z całą pewnością nie pomogło to ranie w okolicy serca, z której powoli uchodziło życie Nefilima, pomijając inne drobniejsze urazy. Jak wielkim głupcem przeceniając własne siły, tego wieczoru został sprowadzony na ziemię w wyjątkowo dobitny sposób. Kilka pochwał i prestiżowy trening wcale nie czyniło go niepokonanym.
-Wiesz, że nie musisz do nich dołączać. W naszych szeregach jest miejsce specjalnie dla ciebie- obwieściła triumfalnie przedstawicielka Kohorty, wręcz teatralnie spoglądając na ciała dwójki Nefilim i zaprzyjaźnionego z nimi wilkołaka. Mieszańcy i Podziemny, marne byty w ich oczach. Jedyną odpowiedzią Damiena było splunięcie krwią i pogardliwe spojrzenie posłane przeciwniczce.
- Oh, braciszku. Naprawdę nie powinieneś… - Ostatnią rzeczą, jaką dostrzegł, było wysoko uniesione ostrze które lada chwila miało zagłębić się w jego piersi.
* **

- Gdzie ja jestem?- zapytał i próbował się podnieść, na co ciało zareagowało falą bólu przy pierwszym ruchu.Dopiero po kilku sekundach rozmazana sylwetka okazała się Caspianem Monteverde, jednym z jego najbardziej wymagających i zarazem lubianych instruktorów ze Scholomacji. Ten wyjaśnił mu wszystko, a także wskazał na jedyny czynnik dzięki któremu przetrwał,stojącą pod ścianą Czarownicę, która pomogła poskładać go do kupy. Same runy mogłyby okazać się niewystarczające. - To była Zara Dearborn-wykrztusił, co nie przyszło mu z łatwością. Oczywistym było, że nawiązywał do wcześniejszej walki i tożsamości jednej z członkiń wrogiej organizacji.
- A więc tobie zawdzięczam życie, Pani…? -zapytał po chwili, po czym spojrzał na wybawicielkę.
* **

Łowca przeczytał list i oddał go do rąk przełożonego. Został wezwany do Yorku celem przesłuchania w sprawie Kohorty. Nie zdziwiło go to z racji samej krwi, jaka płynęła w jego żyłach.
- Pod jednym warunkiem. Chcę odpowiadać z mieczem prawdy w dłoni, tak aby nie było żadnych nieporozumień – rzekł, spoglądając na Caspiana.
Ciekawostki


  • Nie brał udziału w Mrocznej Wojnie, miał wówczas pięć lat. Bliżej mu do zwolennika postanowień Zimnego Pokoju, odpowiedzialni za konflikt musieli zostać ukarani. I w tym miejscu dochodzi do konfliktu, zwycięska strona miała swoje za uszami i w większości wypadków uszło jej to na sucho. Podwójne standardy.

  • Jak każdy młody Nocny Łowca, odbył wiele podróży do odleglejszych niż europejskie Instytutów, celem poznania tamtejszych kultur i czerpania z doświadczeń obcokrajowców. Mimo to najczęściej lawirował pomiędzy Londynem, Paryżem i Berlinem. Z tego powodu znajomość języków obcych przedstawia się w sposób następujący: angielski, francuski i niemiecki. Pierwszy z nich jest tym narodowym, kolejne dodatkowymi. W drugim jest biegły, trzeci stoi na poziomie podstawowym. Z ciekawostek, jako tako zna łacinę z racji upodobań Nefilim do tamtejszych powiedzonek.

  • Do formalnego zakończenia szkolenia Centuriona zabrakło mu kilkunastu godzin teorii i większości wymaganych misji w terenie. Trening chwilowo został zawieszony i jego wznowienie pozostaje niewiadomą. Gdyby miał zostać teraz przypisany do któregoś Instytutu, rekomendacje podpowiadają pozycję żołnierską lub jej podobną. Wszelkie szkolenia typowe dla adeptów ma już za sobą.

  • Wydarzenia dziejące się w Yorku nie są mu obce, w miarę możliwości śledził newsy związane z tym charakterystycznym Instytutem. Ponadto był uczestnikiem słynnej Bitwy na Wrzosowiskach, podobnie jak kilku innych szkolących się na Centurionów. Wziął udział w czystkach na resztce popleczników Williama Leytona, chcących uciec z terenów Wielkiej Brytanii.

  • Na złość ojcu, jego parabatai jest półkrwi Faerie. Jeżeli wierzyć złośliwym to ich relacja mogła na pewnym etapie życia zmierzać ku tej niezgodnej z prawem.

  • Valentine Morgenstern był wzorem, który pragną naśladować, przynajmniej do wydarzeń z 2007 roku i prawd które ujrzały światło dzienne. Później już to mu przeszło, choć nie jest powiedziane, że w zupełności.

  • W większości sytuacji przekładałby broń palną nad łuki i kusze. Jest wielce zdziwiony, dlaczego tak wielu Nocnych Łowców stroni od nowoczesnych technologii i tak prostego elementu rynsztunku bojowego, jakim jest kamizelka kuloodporna.

  • Posługuje się dość osobliwą wersją serafickiego ostrza, jeżeli silić się na pogardę to przypomina ono niektóre miecze Faerie (dla skojarzenia - elfickie).

  • Po utracie rodziców usamodzielnił się błyskawicznie, efekt pomieszkiwania ze starszymi siostrami. Nienawidził Horacego Dearborn całym sercem i skrycie obwiniał za samobójstwo matki. Jeżeli miałby zadedykować komuś ewentualny sukces ze zmazania plamy z nazwisk rodowych to właśnie dla niej.

  • Oficjalnie figuruje w spisie przedstawicieli rodu Ashdown, z adnotacją o krwi Dearborn. Prawda, o której wiedzą wyłącznie Cisi Bracia, jest inna. W rzeczywistości jego ojcem jest nieznany z nazwiska Nefilim, uznany za zaginionego. Co śmieszniejsze, matka pochodzi z Baśniowej Krainy. To czyni Damiena mieszańcem.

  • Zgodnie z wolą matki został formalnie przypisany do rodu Ashdown. Biorąc pod uwagę jego stosunek do ojca, jest jej wręcz za to wdzięczny.

  • Miłośnik herbaty, w drugiej kolejności dobrego alkoholu który ląduje w jego ustach od święta. W końcu nie ma nawet osiemnastki. Stroni od innych używek.

  • Jest wystarczająco rozgarnięty aby poradzić sobie w ludzkim świecie, takie drobnostki jak internet nie są mu obce. Wśród Przyziemnych figuruje jako osoba pełnoletnia, wraz z kilkoma ułatwieniami np. prawem jazdy.

  • Ma swoje zainteresowania, gust muzyczny i inne drobiażdżki których wypisanie zajęłoby dwa dni, trzeba je odkrywać na własną rękę. Wspomnieć można o jednym, świetnie radzi sobie w kuchni.



Jonathan White

299


177 cm


Did all my dreams never mean one thing








Multikonta: Marianne, Oscar, Margot
Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Marysieńka
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo